Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poleńmy się razem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poleńmy się razem. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 lutego 2018

Poleńmy się razem [X]

Dziewczyna wzięła kolejne ciastko, a ja tylko uśmiechnąłem się pod nosem, przechylając lekko głowę w bok. No tak, niech się częstuje, przecież Przewalscy głodzić nikogo nie będą, tak? Jeszcze takimi potworami nie jesteśmy. Chyba. Raczej. Na pewno.
— W sumie, nigdy się nie zastanawiałam nad tym. Czyli jak ktoś nie zda, to pisze dwie prace z wybranych przedmiotów? Czy rozszerzonych już w twoim przypadku, czy jak? — zapytała, a ja pokręciłem głową, bo zupełnie nie trafiła, ba, nawet blisko nie była.
— W czwartej klasie masz do napisania pracę do obrony — oświadczyłem, uśmiechając się słabo. Zdecydowanie nie moja bajka, no cóż, co zrobić, jak można tylko pisać, płakać i nie spać. — A że w związku z drobniutkim wypadkiem, w którym ucierpiałem, nie pisałem egzaminów, więc miałem dwa wybory. Powtarzać klasę, a nie wyobrażam sobie siedzieć na lekcjach z moją siostrą, lub pisać dwie prace zamiast jednej. Wybrałem to drugie, umysł mi podpowiada, że powinienem żałować, no ale cóż — stwierdziłem, a Wanda w odpowiedzi prychnęła.
— O czym piszesz? — zapytała, przekręcając się na plecy i głowę kładąc mi na kolanach.
— Archeologiczne bzdury, działanie jakiś czynników na szczątki różnych ras i gatunków, takie tam. Nic o roślinkach, nic ciekawego — odpowiedziałem, pokazując jej język.
W sumie to leniło się całkiem przyjemnie.

sobota, 24 lutego 2018

Poleńmy się razem [5]

— Mam dwie prace końcowe do napisania — mruknął, ledwie słyszalnie, podciągając wysoko nogi pod brodę, tak samo, jak ja. Jego siostra za to dalej leżała na łóżku, z głową schowaną w połowie pod kocem, jęcząc, czy to z bólu, znudzenia, czy smutku, kto wie. Ach tak, nie uczyło się do egzaminów, a potem się chodzi z worami pod oczami. No cóż, nie byłam jego mamą (ani Dexterem), żeby mu marudzić. — Możliwe, że wynika to z tego. No cóż, sam sobie rabanu narobiłem, to teraz za niego płacę. — Parsknął śmiechem, ale nie tym prawdziwym, zachęcającym do odwzajemnienia chichotu, ale tym smutnym, od którego można było co najwyżej płakać. — A Wanda ma po prostu okres, spokojnie, jest na ziółkach, nie ugryzie. — Dziewczyna na dźwięk słów chłopaka prychnęła groźnie, a mi pozostało się zastanawiać, czy na pewno jest taka niebezpieczna i niewinna jak to jej brat zapewniał. Rozumiałam ją doskonale, sama przeżywałam to samo.
Sięgnęłam po jeszcze jedno ciastko, kiedy nikt tego nie robił. Wypadało mi? Już jakiś czas minął, od kiedy wzięłam poprzednie, ale może jednak powinnam jeszcze chwilę poczekać. W końcu wgryzłam się, ale po wszystkich rozmyślaniach już nie czułam tej satysfakcji, raczej czułam się winna.
— W sumie, nigdy się nie zastanawiałam nad tym. Czyli jak ktoś nie zda, to pisze dwie prace z wybranych przedmiotów? Czy rozszerzonych już w twoim przypadku, czy jak?

niedziela, 18 lutego 2018

Poleńmy się razem [4]

— Co cię tak wymęcza? — zapytała, a ja spojrzałem na nią z podniesioną prawą brwią i parsknąłem śmiechem. No tak, nie wyglądałem ciekawie z worami pod oczami. — Samorząd? Czwarta klasa? Aż tak dużo nauki jest? — dodała po chwili i z jej oczu doskonale wyczytałem to małe niewinne skarcenie.
Bo przecież widziała mnie w kuchni z kawą w dłoni o czwartej rano, bo przecież i widziała mnie przed budynkiem z papierosem zwisającym z ust i dymem, który uciekał leniwie do góry. No cóż, ostatnio lubiłem psuć sobie zdrowie, zdecydowanie.
A co do jej pytania, w sumie niby wiedziałem, ale jednak nie. Bo samorząd taki ciężki do ogarnięcia nie był, papierów ostatnio było mniej, bo niektóre osoby w nim obudziły się i jednak przypomniał sobie o własnych obowiązkach, a i Dexter czasami mi pomógł. Czwarta klasa? Też odpada, byłem do przodu z materiałem, jak zawsze praktycznie, radziłem sobie znakomicie, więc dla mnie dużo nauki nawet nie było. No ale zawsze jest ale.
— Mam dwie prace końcowe do napisania — mruknąłem cicho, podciągając nogi pod brodę. — Możliwe, że wynika to z tego. No cóż, sam sobie rabanu narobiłem, to teraz za niego płacę — stwierdziłem, parskając beznadziejnym śmiechem. — A Wanda ma po prostu okres, spokojnie, jest na ziółkach, nie ugryzie.
Dziewczyna prychnęła w moim kierunku.

piątek, 16 lutego 2018

Poleńmy się razem [3]

— Wanda Przewalska, siostra Fomy, trzeci rocznik — odparła cicho, po czym znowu zwaliła się na kolana brata, który zaczął delikatnie przeczesywać jej długie włosy. Przymknęła oczy, a ja miałam wrażenie, że zaraz wręcz zaśnie. No cóż, każdy chyba był zmęczony, ja pewnie też bym odpłynęła, gdybym tylko położyła głowę na poduszce. Zamiast tego odchyliłam do tyłu głowę i zaczęłam palcami rysować kółka na kolanach.
— Co cię tak wymęcza? — spytałam, spoglądając na chłopaka, który jak zawsze, kiedy go widziałam, miał wory pod oczami. — Samorząd? Czwarta klasa? Aż tak dużo nauki jest? — dodałam po chwili. Pewnie miał skłonność do brania na siebie za dużo obowiązków, jak dużo ludzi. A znałam jego niektóre nawyki, takie jak chadzanie po nocy po kawę i na papierosa, co na pewno nie pomagało, ani oczom (które i tak już były schowane za okularami) ani zmęczeniu, ani płucom. Westchnęłam, składając w końcu ręce na kolanach. Spojrzałam na chłopaka, który jakoś nie palił się do odpowiedzi. W sumie mu się nie dziwiłam, ale cóż, w końcu mi chyba odpowie? Zostało mi tylko oprzeć się plecami o ścianę, odetchnąć i spokojnie czekać aż ktoś znowu przerwie ciszę. Zawsze można było uciec do książki, jakby nikt zdecydował się nie odpowiadać.

piątek, 9 lutego 2018

Poleńmy się razem [4]

Spojrzała na moją ukochaną siostrzyczkę, która dalej wierciła się na łóżku, a ja parsknąłem śmiechem, po raz kolejny przeczesując złote loki dziewczynki.
— Ja też w sumie nic nie robiłam, więc chętnie się z wami polenię — powiedziała w końcu do mnie, podchodząc bliżej i siadając obok nas na łóżku. — Cześć — mruknęła do Wandy, która ze znudzoną miną spojrzała na nią, pewnie myśląc coś w stylu "a jednak Foma nie jest do końca gejem!". Kochany bachor. — Nie martw się, nie będę jadła twoich ciastek — dodała, a oboje parsknęliśmy głośnym śmiechem, podczas gdy odpowiedzią blondynki było ciche prychnięcie. No cóż. — Ale chyba jeszcze się nie znamy, choć słyszałam o tobie, jestem Sofia, Zosia, teraz zaczynam drugi rok — przedstawiła się, poszerzając uśmiech i podciągając kolana do brody.
Znowu byliśmy aż tacy straszni, żeby się przed nami kryć? Moja siostra podniosła się w końcu do góry i przeciągając się, uśmiechnęła się delikatnie, kiwając głową.
— Wanda Przewalska, siostra Fomy, trzeci rocznik — mruknęła, a po chwili znowu padła bezwładnie na łóżko.
Tak, zdecydowanie była... zmęczona. Bardzo zmęczona. Zwinęła się tuż obok nas w kulkę, głowę kładąc na moich kolanach, jakby chcąc żebym dalej przeczesywał jej włosy.
No cóż, jaki miałem wybór?

środa, 7 lutego 2018

Poleńmy się razem [3]

Chłopak obrócił się w moją stronę, przez co głowa spadła mu z łóżka.
— Nie, raczej ciężko nam teraz przeszkadzać, bo tak naprawdę... nic nie robimy. Możesz się z nami się polenić i pojeść ciastka czekoladowe, bo wyglądasz na głodną.
Uśmiechnęłam się. Czy naprawdę aż tak wszystko po mnie widać? Blondynka przytuliła jednak paczkę ciastek, najwyraźniej nie mając zamiaru oddawać ich innym.
— Spokojnie, moja siostra nie gryzie, bardzo ładnie się podzieli, prawda Wanda? — zapytał chłopak, uśmiechając się do dziewczyny. Ta tylko ponownie prychnęła i schowała się w kołdrze, obrażając się na świat i ludzkość. Doskonale ją rozumiałam, nienawidziłam jak mi się zabiera jedzenie. Była tak urocza ze swoją dziecięcą mimiką twarzy, że nie mogłam uwierzyć, że jest już w trzeciej klasie. Uśmiechnęłam się i podeszłam powoli, nie wiedząc co zrobić, gdzie usiąść. W końcu przysiadłam na końcu łóżka, przysuwając się aż do ściany i wciągnęłam kolana pod brodę uprzednio zdejmując kapcie w kształcie smoków. Mama kupiła je dla mnie gdy wyjeżdżałam, co dalej uważałam za jedną z najbardziej chamskich bezmyślnych rzeczy, które zrobiła. Samo spojrzenie na nie przywoływało bolesne kłucie w klatce piersiowej i obrazy, które wolałam na zawsze wymazać z pamięci. Ale nie miałam innych, a nie jednak zimno było bez, więc nie miałam innej opcji jak dalej w nich chodzić.
Spojrzałam na dziewczynę, która wystawiła czubek nosa, jakby nie mogła się zdecydować, czy już się może odobrazić, czy jeszcze chwilę być naburmuszoną.
— Ja też w sumie nic nie robiłam, więc chętnie się z wami polenię — odparłam do chłopaka, uśmiechając się. — Cześć — powiedziałam nieśmiało do jasnej główki, która powoli wychylała się zza kołdry — nie martw się, nie będę jadła twoich ciastek — dodałam ze śmiechem. — Ale chyba jeszcze się nie znamy, choć słyszałam o tobie, jestem Sofia, Zosia, teraz zaczynam drugi rok. — Poszerzyłam uśmiech, opierając brodę na kolanach. Sama nie wiem, czemu dodałam to drugie imię, przezwisko, kojarzące się tak bardzo z jedną rzeczą, dwoma osobami. Może chciałam, żeby ktoś znowu tak do mnie powiedział?

Poleńmy się razem [2]

Wandzia po raz kolejny zamruczała jak najprawdziwszy, rasowy kot, chowając twarz i wtulając się w moją klatkę piersiową. Tajemnicza osóbka za to pojawiła się już w pokoju, zauważając, co dzieje się na moim łóżku i rumieniąc się, bo ewidentnie wiedziała, że nie trafiła w dobry moment. A tajemniczą osóbką była Sofia, dziewczynka, która jakoś tak przypadkowo się mnie uczepiła na balu i nie puszczała, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało, bo to zawsze kolejna panienka do interesującej dyskusji.
— Cześć, nie przeszkadzam? — zapytała się, opuszczając wzrok, a ja parsknąłem śmiechem, wyciągając się na materacu tak, że moja głowa z niego po prostu spadła, więc wszystko widoczne było teraz do góry nogami. W tym dziewczyna.
Uśmiechnąłem się szeroko, przejeżdżając ponownie dłonią przez złote włosy mojej siostry.
— Nie, raczej ciężko am teraz przeszkadzać, bo tak naprawdę... nic nie robimy — stwierdziłem. — Możesz się z nami się polenić i pojeść ciastka czekoladowe, bo wyglądasz na głodną.
Wanda prychnęła, przyciągając do siebie paczkę ze słodyczami. Przewróciłem oczami.
— Spokojnie, moja siostra nie gryzie, bardzo ładnie się podzieli, prawda Wanda? — Podniosłem głowę, pokazując zęby w szerokim uśmiechu. Blondynka przewróciła oczami, po raz kolejny prychnęła i schowała głowę w pościeli z obrażonym wyrazem twarzy.

Poleńmy się razem [1]

Miałam ochotę się rozpłakać. Bo beznadziejny dzień. Bo dużo pracy. Bo chmury. Bo okres. Bo życie jest beznadziejne. Bo herbata się wylała i trzeba było sprzątać. A nie było nikogo, który by mnie przytulił, podrapał po plecach, tam, gdzie nigdy sama nie sięgałam. Albo chociaż ktoś z kim mogłam pogadać, z kimś kto zrozumie, z kim będzie można pomilczeć, a nie być zasypanym potokiem słów. Po prostu, żeby ktoś siedział obok, żeby ta samotność nie otaczała mnie tak z wszystkich stron.
Złapałam książkę pod pachę i wyszłam z pokoju, sama nie wiedząc, gdzie zmierzam. W końcu zdecydowałam się pójść po pokoju Fomy, bo nie widziałam go jeszcze w tym roku, a miło się przywitać. Zapukałam w drzwi, a po cichym "proszę" uchyliłam je i powoli wkroczyłam do pokoju, zauważając tam dziewczynę, z którą jeszcze nigdy nie rozmawiałam, siedzącą w objęciach chłopaka. A jednak wiedziałam kto to jest, każdy by wiedział. Te same zielone oczy, rysy twarzy, jasne włosy i ten charakterystyczny błysk w oku, gdy na siebie patrzyli. Bez wątpienia rodzeństwo. Poczułam uczucie zazdrości, nagle tęskniąc za moim braciszkiem, którego tu nie było. A tak bardzo chciałam go tu ze sobą zabrać w tym roku, ale nie, on musi zostać ze swoją dziewczyną. Mówiłam mu, że nie może uzależniać od niej całego życia, ale jak to mówią, miłość jest ślepa, a tak było również w wypadku Oscara.
Rumieńce wlały się na moje policzki i zaczęłam się powoli wycofywać, nie chcąc wtrącać się innym do rozmowy.
— Cześć, nie przeszkadzam? — odważyłam się zapytać, bardzo nie chcąc wracać do bolesnej ciszy. Ujrzałam ciasteczka czekoladowe, a z buzi prawie zaczęła mi ciec ślinka. Ile ja bym teraz dała za ukochany przysmak.

poniedziałek, 5 lutego 2018

Poleńmy się razem [0]

Czasami miło było posiedzieć z siostrą. Tak po prostu, zwłaszcza gdy dawno się tego nie robiło, zamknąć oczy, uśmiechnąć się i przyciągnąć dziewczynkę do klatki piersiowej, by ta mogła się schować, zniknąć i odpocząć, bo tak dawno tego nie robiła. Bo całe wakacje ganiała, latała i ogarniała, podczas gdy ja najczęściej leżałem w łóżku zbyt wycieńczony, żeby podnieść dłoń lub nawet palec wskazujący, będąc szczerym. Mogłem rozpleść jej włosy, przejechać przez nie ręką, bo tak to lubiła, wprawiając ją w kocie mruczenie. Mogłem zanucić coś cicho, ciesząc się spokojem, bo Dexter totalnie zaginął w alchemicznej, Hopecraft załatwiał własne sprawy, jak zawsze, a ja w końcu uzupełniłem wszystkie pieprzone dokumenty.
I tak właśnie leżeliśmy na moim łóżku, zostawieni przez wszystkich w świętym, ukochanym spokoju, podjadając ciasteczka czekoladowe i pijąc herbatę, bo Wanda wraz z matką kategorycznie zabroniły mi sięgać po kawę, a moja siostra miała tego pilnować i... pilnowała. Więc została czarna herbata z cytryną i cukrem, bo cała reszta dla mnie smakowała jak źle zaparzone siano. Choć nawet to zaparzone w poprawny sposób nie smakowało pewnie dobrze.
Ciszę przerwało pukanie, a mi pozostawało westchnąć i mruknąć króciutkie "proszę", przekręcając się na bok, bo nawet nie chciało mi się wstać i otworzyć drzwi, jak zrobić powinienem był jako w pewnym sensie przedstawiciel uczniów. No cóż.
.
.
.
.
.
.
template by oreuis