Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powiedz mi coś (czego nie wiem). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powiedz mi coś (czego nie wiem). Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 października 2018

Powiedz mi coś, czego nie wiem [3]

Wzięła wydech, aby następnie po prostu się zagubić, zamyślić i zapatrzyć w sufit, zostawiając zagubionego mnie samego z tymi wszystkimi "za". Zmrużyłem oczy, pochylając się ciutkę do przodu i przyglądając dziewczynie, która chwilkę później zdecydowała się odpowiedzieć na moje pytanie.
Dzięki Stwórcy, już myślałem, że całkowicie odpłynęła.
— Fusy i z dłoni. Karty mi się ciągle mylą, a po tym, jak próbowałam coś wywróżyć znajomemu, stwierdziłam, że wolę kart nie krzywdzić i nie obrażać, więc zostawiłam je w spokoju — oświadczyła, a ja mogłem tylko parsknąć śmiechem, pokiwać głową i przejechać dłonią przez włosy. W sumie miała rację, karty bardzo łatwo urazić, a tego nikt chyba by nie chciał. Może masochiści, ale to inna historia, inna bajka. — A ty? — odbiła piłeczkę, na co wyprostowałem się jak struna i odchrząknąłem, jakby szykując się do bardzo długiego wywodu.
Może szkoda, że było wręcz odwrotnie, a przynamniej nie dało się tego nazwać długim.
— No to ja akurat przeciwnie, dłonie mi się cały czas mylą, fusy, ale to tylko moja opinia, proszę nie brać jej do siebie oczywiście, uważam za zbyt podatne na przypadek i wpływ środowiska, więc to również zostawiłem profesjonalistom — wymruczałem, drapiąc się po brodzie w jakimś tam zamyśleniu. — Za to karty, och, karty, cudowna sztuka, przysięgam, oczywiście, gdy opanuje się w ją odpowiedni sposób.

czwartek, 18 października 2018

Powiedz mi coś, czego nie wiem [2]

Domyślałam się, że było to dla niego niezręczne. W końcu nie na co dzień wbija dziewczyna do sali i kaszle tak, że masz wrażenie, że zaraz zejdzie z tego świata, żeby przejść do kolejnego. Poza tym wątpiłam, żeby mój świeży trup pasował na podłodze sali wróżbiarskiej. Czy trupy w ogóle pasują do wystroju?
— Asu Maleh, mi również bardzo miło. — Asu. Bardzo ładne imię. Uśmiechnęłam się lekko do chłopaka. — Przepraszam też za moją nieporadność, nie do końca mam doświadczenie w takich sytuacjach, a podawanie panienkom wody po wosku ze świec chyba nie jest dobrym pomysłem. — Machnęłam ręką na znak, że nic nie szkodzi. Niestety, w takich sytuacjach można było tylko stać i starać się patrzeć w jak najmniej niezręcznej atmosferze, bo choćby się chciało, to nie można było pomóc. A klepanie po plecach w moim przypadku tylko pogarszało sprawę. — I bardzo cieszę się, że ktoś chętny do naszego niedużego grona się znalazł, masz może jakieś upodobania wróżbiarskie, jeżeli tak to można ująć?
Wzięłam wdech, dłoń z mostka przeniosłam na ramię, które ścisnęłam lekko i uniosłam wzrok ku sufitowi, zamyślając się.
— Fusy i z dłoni. Karty mi się ciągle mylą, a po tym, jak próbowałam coś wywróżyć znajomemu, stwierdziłam, że wolę kart nie krzywdzić i nie obrażać, więc zostawiłam je w spokoju. — Usta nieco mi się wykrzywiły w nerwowym grymasie, gdy przypomniałam sobie słowa współtowarzysza niedoli, kiedy zaproponowałam mu wróżenie. „Powiedz mi coś, czego nie wiem”. — A ty? — dodałam z ciekawości oraz dla odgonienia nieprzyjemnego wspomnienia. 

niedziela, 14 października 2018

Powiedz mi coś, czego nie wiem [1]

I w sali pojawiła się ta malutka istotka. A może wcale nie taka malutka, taka o raczej dosyć przeciętnym wzroście. I bardzo możliwe, że ten nagły gość wyrwał mnie z jakiegoś typu zamyślenia, a może i medytacji, choć to drugie było zdecydowanie mniej prawdopodobne. No po prostu dziewczynka weszła do pokoju, zastając tam jedynie mnie (i chyba nic dziwnego, klub ostatnimi czasy nie zyskiwał na popularności, wręcz przeciwnie, powinniśmy zrobić jakąś akcję, która ciut bardziej by nas rozsławiła).
A po tym wszystkim zaczęła kaszleć, ba, dusić się ze łzami w oczach, przez co zerwałem się momentalnie z podłogi, bo przecież trzeba ratować damy, w końcu tak wypada. No ale gdy już do niej dotarłem, to w sumie nie do końca wiedziałem, co z tym wszystkim począć. Dzięki Stwórcy, że kilka sekund później znowu stała wyprostowana, byłem beznadziejny w tuszowaniu zbrodni i tak dalej.
— Wybacz — mruknęła nieporadnie, chyba ciut zawstydzona całym tym zajściem, nawet jeżeli nie musiała. Zmarszczyłem czoło, splatając ręce na klatce piersiowej — Nie wyszło tak, jak chciałam, ale nazywam się Éli i chciałam dołączyć do klubu… Miło mi.
A następnie po prostu się rozpromieniłem, bo i oto pojawiła się chętna, jak na zawołanie, cudownie. Klasnąłem w ręce, stając ciut prościej.
— Asu Maleh, mi również bardzo miło — przedstawiłem się, kłaniając się nisko, a następnie wyprostowałem ponownie i przejechałem dłońmi przez włosy. — Przepraszam też za moją nieporadność, nie do końca mam doświadczenie w takich sytuacjach, a podawanie panienkom wody po wosku ze świec chyba nie jest dobrym pomysłem — parsknąłem i westchnąłem ciężko. — I bardzo cieszę się, że ktoś chętny do naszego niedużego grona się znalazł, masz może jakieś upodobania wróżbiarskie, jeżeli tak to można ująć?

sobota, 6 października 2018

Powiedz mi coś, czego nie wiem [0]

Płuca piekły, chusteczki pochłaniały większość moich wydatków, a głupi ziąb mimo dwóch swetrów, bluzy i szala nadal sprawiał, że się trzęsłam z zimna, ale do łóżka nie dawałam się wepchnąć. Było znośnie. Pobuszowałam, uzupełniłam zapasy leków, dostałam nowe, coby organizm nie czuł się zbyt bezpiecznie i nie folgował z samodestrukcja. Poza tym musiałam w końcu powędrować do tego klubu, który miałam na celowniku, ale zawsze coś mi przeszkadzało. A to choroba, a to Yev fukający mi nad uchem, a to badania kontrolne, a to użeranie się z pielęgniarzem, a to włamywanie się mu do szafki z lekami [ale nie kradłam]. Żyć, nie umierać, słodka Przyszłości.
Doczłapałam się do sali, kaszląc, smarkając i kichając, ale się doczłapałam. Poświęciłam kilka minut na ogarnięcie się, żeby nie wyglądać jak totalny trup ale blada cera oraz sińce pod oczami nie pomagały i uśmiechnęłam się najładniej, jak umiałam, po czym otworzyłam drzwi. Zobaczyłam jakieś wysokiego chłopaka o jasnych włosach, zapewne członka klubu przynajmniej tak się domyślałam. Już otwierałam usta, żeby się ładnie przywitać. Już unosiłam wyżej kąciki ust. Już podeszłam do niego i wyciągnęłam rączkę, ale przecie byłoby to zbyt piękne. W gardle nagle zadrapało, w oczach pojawiły się łzy i rozkaszlałam się na dobre w momencie, gdy miałam już mówić. I nie wiedziałam, czy mogłam czuć się bardziej niezręcznie, wypluwając sobie płuca w kompletnej ciszy, z każdą chwilą przypominając coraz bardziej kolorem dorodnego pomidora. Pochyliłam się do przodu, przyciskając pięść do klatki piersiowej w okolicy serca i wierzchem dłoni zasłaniając usta, starałam się wykaszleć do końca, aż przestanie mnie drapać w gardle. Po dłużących się minutach w końcu przestałam, ciężko oddychając i powoli się wyprostowałam. Zrobiło się jakoś nieznośnie ciepło.
— Wybacz — wymamrotałam, ścierając łzy z kącików oczu. — Nie wyszło tak, jak chciałam, ale nazywam się Éli i chciałam dołączyć do klubu… Miło mi. — Cała wypowiedź brzmiała bardziej niepewnie, niż chciałam, ale starałam się nadrobić to uśmiechem. Spokojnie. To nie koniec świata.
.
.
.
.
.
.
template by oreuis