Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarodzieje wiedzą lepiej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarodzieje wiedzą lepiej. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 lutego 2018

Czarodzieje wiedzą lepiej [4]

Dziewczyna odpłynęła na moment, a ja mogłem w spokoju się jej przyjrzeć. Ładna, kobieca sylwetka, odpowiednio zaokrąglona w tych miejscach, na które każdemu miło popatrzeć, choć dżentelmenowi nie wypada się lampić. Smukłe ręce pokryte różnorodnymi napisami, zapiskami i naprędce rozpisanymi notatkami wyglądały nawet nieco rozczulająco. Kremowa cera przypominająca taką jak u lalki, falowane, brązowe, podobnie jak oczy. 
Ocknęła się po paru sekundach, rumieniąc się wściekle. Uśmiechnąłem się niedbale, wpatrując się w postępującą czerwień na jej policzkach.
— Otworzę okno — stwierdziła, pędząc z nagła w stronę okna. — Tak, chcę czarować dla siebie. — Westchnąłem cierpko, nie słysząc w głosie dziewczyny pewności, co mogło dodatkowo utrudnić nam zadanie. 
— Lepiej będzie, jeżeli wyjdziemy na zewnątrz, w lesie zrobisz mniejszy raban i mniejsze ryzyko, że kogoś skrzywdzisz przez przypadek — poinformowałem Zośkę, zastanawiając się, od czego zacząć. — Dobra, na sam początek, to zajmiemy się odkrywaniem, który typ magii będzie pasował do ciebie najbardziej. Czego do tej pory się uczyłaś? Zaklęcia, ręczne czarowanie, przywołania, pakty? — zarzuciłem dziewczynę pytaniami, robiąc kilka kroków jej stronę i zastanawiając się na głos. — Studia magiczne będziesz musiała połączyć z nauką normalną na uczelni, jesteś pewna, że dasz radę? — Wolałem się upewnić, skutki wycofania się w połowie pewnie trzeba będzie liczyć w omdleniach, złamaniach, nadużyciach.

Czarodzieje wiedzą lepiej [3]

— Mogę ci pomóc — powiedział po chwili. — Ale na początek musimy dojść do porozumienia jednego, dużo pytań masz i tak dalej, ale dlaczego w ogóle chcesz się uczyć magii? I jeżeli dla matki, to jest zła droga wyboru, Zośka. Nie możesz czarować dla kogoś. Twoja magia nigdy nie będzie cię słuchać, jeżeli nie nauczysz się robić tego dla siebie, rozumiesz? — Słuchałam chłopaka ze wzrokiem wbitym w ziemię. Dlaczego to musiało być takie skomplikowane? Czy ja chciałam czarować? Oczywiście, że tak. Przymknęłam oczy, wspominając czasy z dzieciństwa, jak w domu jeszcze panował śmiech, radość, nawet ojciec się z nami bawił. Właśnie, z nami. Wspomnienie wspólnych zabaw, w których trzy dziewczynki, o trzech różnych kolorach włosów gonią się po trawie, by potem upaść razem na ziemię i łaskotać się, dopóki ktoś nie wykrzyknie zbawicielskiego "misericordia".
Otarłam szybko ręką oczy, rumieniąc się i spojrzałam, czy chłopak zauważył coś z mojego chwilowego odpłynięcia.
— Otworzę okno — stwierdziłam, po czym jak najszybciej odeszłam, prawie odbiegłam. Właściwie było mi prawie zimno, ale musiałam coś zrobić, czymś się zająć, nie stać tak bez ruchu, narażając się na kolejne bolesne wspomnienia. — Tak, chcę czarować dla siebie — powiedziałam szybko, pewnie, chcąc sama siebie o tym przekonać. Przecież co się może stać?

piątek, 9 lutego 2018

Czarodzieje wiedzą lepiej [3]

— Yyy, właśnie to — powiedziała nieśmiało, wskazując dłonią na miejsce, gdzie przyleciało krzesło. Zamrugałem ze zdezorientowaniem, bo spodziewałem się, że raczej większość uczniów jest już przyzwyczajona do mojej magii. Trudno ukryć się na magicznym parauniwersytecie, zwłaszcza w Atlanckiej Wyższej Uczelni, gdzie Hera normalnie chodziła otoczona ognistymi bransoletkami w chwilach szczególnej złości, a Vin każdego dnia piłował pilnie kiełki przed lustrem. O uciekającym w popłochu, chowającym się ze strachu po kątach i ładującym się od gniazdka dwa razy dziennie Martinie wolałem nawet nie wspominać.
Człowiek po paru miesiącach takich ekscesów naucza się w końcu, że im szybciej przyjmie do wiadomość, że logika nie istnieje, tym lepiej dla jego zdrowia psychicznego.
 — W skrócie, matka mnie zabije, jak po tym roku wrócę do domu z niezmienionymi umiejętnościami czarowania. A powiedzmy, że na lekcjach i w bibliotece niedokładnie jest to, czego szukam. Chcę wiedzieć ile mam mocy, jak ją ćwiczyć, co jestem w stanie zrobić i jak jej używać. Nie wiem czym jesteś, ale wiem, że nie jesteś czarodziejem. Mam jednak nadzieję, że będziesz mógł mi jakoś pomóc. — Wysłuchałem historii dziewczyny, zastanawiając się, skąd wyszedł fakt, że z czarodziejem było mi nie po drodze. Chyba potrzebowałem uciąć sobie małą pogawędkę z Przewalską, na wszelki wypadek, gdyby za dużo jednak mieliło ozorem.
— Mogę ci pomóc — odparłem w końcu, gdy dziewczyna wciąż wpatrywała się we mnie błagalnym wzrokiem. — Ale na początek musimy dojść do porozumienia jednego, dużo pytań masz i tak dalej, ale dlaczego w ogóle chcesz się uczyć magii? I jeżeli dla matki, to jest zła droga wyboru, Zośka — poinformowałem ją, bo wiedziałem jak magia bywa kapryśna. Jak odrzuca osoby, których powody uznaje za trywialne. Nieważne. — Nie możesz czarować dla kogoś — powiedziałem w końcu po krótkiej chwili ciszy. — Twoja magia nigdy nie będzie cię słuchać, jeżeli nie nauczysz się robić tego dla siebie, rozumiesz?

środa, 7 lutego 2018

Czarodzieje wiedzą lepiej [2]

— Cześć. Zośka, nie widziałem cię dawno, gdzieś mi tylko migałaś po korytarzach. Jak ci się żyje dalej w szkole, nikt ci nie dokucza? — zasypał mnie pytaniami, które mignęły mi obok głowy, nie trafiając do mnie. Zośka.
Co ja, na Cesarza, myślałam, przedstawiając się tak. Że będzie tak samo? Że zastąpi niezastąpione osoby w moim życiu?
Podreptałam za chłopakiem do sali i ocknęłam się dopiero, gdy drzwi się za mną zatrzasnęły, a krzesełka podleciały.
— To o co chodzi? — spytał, a ja tylko stałam z otwartymi szeroko oczami. Opanuj się, nie takie przecież widziałaś. Upewniło mnie to jednak w przekonaniu, że przybyłam do właściwej osoby.
— Yyy, właśnie to — powiedziałam nieśmiało, pokazując ręką przed siebie, tam gdzie przed sekundą przeleciało krzesło. Usiadłam, a chłopak zajął miejsce naprzeciwko. — W skrócie, matka mnie zabije, jak po tym roku wrócę do domu z niezmienionymi umiejętnościami czarowania. A powiedzmy, że na lekcjach i w bibliotece niedokładnie jest to, czego szukam — wymamrotałam szybko, oglądając dłonie. — Chcę wiedzieć ile mam mocy, jak ją ćwiczyć, co jestem w stanie zrobić i jak jej używać. Nie wiem czym jesteś, ale wiem, że nie jesteś czarodziejem. Mam jednak nadzieję, że będziesz mógł mi jakoś pomóc. — Spojrzałam z nadzieją na chłopaka.

wtorek, 6 lutego 2018

Czarodzieje wiedzą lepiej [1]

Oparłem się o ścianę, mając nadzieję, że tym razem nikt mnie nie zaczepi. Czy tak trudno było wymagać od świata chociaż odrobiny spokoju? Nie chciałem wielkich laurów, niepotrzebnie wylewnych epitetów, siedzenie na tyłku całkiem mi odpowiadało, ale ostatnio liczba osób, które miały do mnie jakąś sprawę, zwiększała się w tempie astronomicznym. Notacja wykładnicza mogła się schować, nawet ona nie pomogłaby mi usystematyzować moje biedne kolejki, jak za czasów PRLu, w pewnym kraju nadwiślańskim, w którym zwykłem bywać parę stuleci temu na wakacjach. 
I właśnie wtedy błogosławiona cisza została przez kogoś zakłócona. Zmrużyłem oczy, wzdychając, bo to może nie był najlepszy moment, ale pomocy uroczej damie nie odmówię, tym bardziej, że raczej sam panienkę wprowadzałem. I każda kobieta zasługuje na pomoc dżentelmena, prawda? 
— Cześć — powiedziała, uśmiechając się. — Znamy się już, ale nie wiem czy mnie pamiętasz, w końcu tyle uczniów wprowadzałeś. Sofia, Zosia, czarownica. I właściwie w tej sprawie przychodzę. Możemy pójść gdzieś, gdzie jest odrobinę... ciszej? 
— Cześć — odparłem, odwzajemniając ciepło uśmiech. — Zośka, nie widziałem cię dawno, gdzieś mi tylko migałaś po korytarzach. Jak ci się żyje dalej w szkole, nikt ci nie dokucza? — zasypałem dziewczynę pytaniami, prowadząc ją w kierunku jednej z pustych sal lekcyjnych. Zamknąłem nas obu prostym zaklęciem, a następnie pstryknięciem palcami przywołałem ułożone na stoliku krzesła.
— To o co chodzi?

poniedziałek, 5 lutego 2018

Czarodzieje wiedzą lepiej [0]

Szłam korytarzem, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to robię. Rozglądałam się, szukając pewnego wysokiego blondyna, który chyba mógł mi pomóc. Od czasu wakacji borykałam się bowiem z pewnym problemem. Z którym nie mogłam sobie poradzić sama, a z tego co słyszałam tu i tam, członek samorządu był idealną osobą to tego. 
Bo oczywiście, na wakacjach było super, fajnie i cieszyłam się, że mogłam spędzić czas z rodziną. Ale matka musiała się czegoś przyczepić. W skrócie przepytała mnie z zaklęć, które miałam wkuwać w czasie tego roku. I chociaż zdałam oficjalne egzaminy, jej egzaminu nie zdałam, a to wszystko co ją obchodziło (chociaż pewnie gdybym nie zdała oficjalnych to by ją nagle obchodziło). 
Westchnęłam, dostrzegając w końcu opierającego się o ścianę Jamesa. W końcu. Nie rozmawiał akurat z nikim, ale musiałam się pospieszyć zanim ktoś inny go zagada, w końcu zawsze miał coś do zrobienia. Dlatego nie mogłam go wcześniej złapać. Podbiegłam do niego, ledwo wyhamowując przed nim. Zadarłam głowę do góry, zaglądając w brązowe oczy chłopaka.
— Cześć — powiedziałam, uśmiechając się. — Znamy się już, ale nie wiem czy mnie pamiętasz, w końcu tyle uczniów wprowadzałeś. Sofia, Zosia, czarownica. I właściwie w tej sprawie przychodzę. Możemy pójść gdzieś, gdzie jest odrobinę... ciszej?
.
.
.
.
.
.
template by oreuis