Pokiwał głową i ruszyliśmy w głąb budynku, zmierzając ku pokoju chłopaka.
— Jak tutaj jest? — zapytał nagle, a ja automatycznie uśmiechnąłem się szerzej. No tak, przecież to jakże sławna placówka edukacyjna, to pytanie pojawić się musiało. — Słyszałem wiele plotek i opinii na temat tej szkoły, ale wiadomo, że najpewniejsze źródło to zawsze osoby, które miały z tym styczność — dodał, a ja parsknąłem śmiechem i pokręciłem głową, bo miałem ciche wrażenie, że plotki mogły być faktami. — I mam podobny problem jeśli chodzi o okulary, więc wiem co czujesz — stwierdził, poprawiając torbę na ramieniu.
— Powiem tak — zacząłem, spoglądając na niego kątem oka i chowając dłonie w kieszeniach — mam ciche wrażenie, że plotki, które usłyszałeś, mogą być faktami. Nie wszystkie oczywiście, ale kto wie, może nawet większość? — mruknąłem pod nosem, uśmiechając się. — Dużo drapieżników, dużo osób typu "hej, do przodu", idzie się przyzwyczaić, trzeba tylko szukać ciekawszych person, ale mam wrażenie, że sobie z tym poradzisz — westchnąłem leniwie i przeciągnąłem się, bo szczerze po prostu niezbyt się wyspałem. — Co do okularów, po prostu nigdy nie potrafię dobrze ich dopasować i na tym się kończy — parsknąłem śmiechem, przeczesując włosy ręką, a następnie otworzyłem przed chłopakiem drzwi prowadzące do jego pokoju. — Witaj w swoim małym królestwie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wprowadzenie: Josh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wprowadzenie: Josh. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 marca 2018
sobota, 3 marca 2018
Wprowadzenie: Josh [3]
Etykiety:
Joshua Miller,
Wprowadzenie: Josh
— Mi również miło, Foma Przewalski i to ja ciebie wprowadzę — oświadczył i odchrząknął, zabierając rękę — Spokojnie, nikt tu raczej nie ucieka ani się nigdzie nie spieszy, wszystko raczej powoli — mruknął, przeczesując dłonią włosy i parskając śmiechem. — Proponuję zostawić twoje bagaże w pokoju, a później przejść do szybkiej oprowadzanki po terenie szkoły, co ty na to? — zapytał, poprawiając okulary. Czyli nie tylko ja miałem problem ze spadającymi oprawkami. — W planie główny budynek ze stołówką i zahaczenie o kuchnię, ukradnięcie czegoś dobrego, biblioteka z naszym jakże cudownym i sławnym bibliotekarzem, a w tym czasie pewnie natkniemy się na dosyć dużo uczniów, o których coś ci tam mogę opowiedzieć.
Przytaknąłem głową, zgadzając się na taki plan, bo nic innego na razie nie pozostawało mi zrobić, niż tylko za nim podążyć.
— Jak tutaj jest? Słyszałem wiele plotek i opinii na temat tej szkoły, ale wiadomo, że najpewniejsze źródło to zawsze osoby, które miały z tym styczność — zagadnąłem. — I mam podobny problem jeśli chodzi o okulary, więc wiem co czujesz — dodałem, poprawiając pasek od torby, który zsunął się deczko z ramienia.
A słyszało się wiele, bardzo wiele. Byłem potwornie ciekawy wszystkiego, a już zwłaszcza osób, które tutaj spotkam.
czwartek, 1 marca 2018
Wprowadzenie: Josh [2]
Etykiety:
Foma Dymitr Przewalski,
Wprowadzenie: Josh
I oto pojawił się on, chłopak w różowych włosach i z okrągłymi okularami na nosie.
— Proszę najmocniej wybaczyć, nie spodziewałem się aż takich problemów po drodze, choć specjalnie wcześniej wyjechałem — oświadczył, uśmiechając się przepraszająco, a ja uśmiech odwzajemniłem i wyprostowałem się, chcąc choć troszkę dumniej wyglądać. — Joshua Miller. Miło mi cię poznać — przedstawił się i wyciągnął swoją dłoń w kierunku mojej, a ja bardzo chętnie ją uścisnąłem, cały czas oczywiście utrzymując przyjazną postawę.
— Mi również miło, Foma Przewalski i to ja ciebie wprowadzę — oświadczyłem, a następnie odchrząknąłem, zabierając przy tym rękę. — Spokojnie, nikt tu raczej nie ucieka ani się nigdzie nie spieszy, wszystko raczej powoli — mruknąłem, przeczesując dłonią włosy i parskając śmiechem. — Proponuję zostawić twoje bagaże w pokoju, a później przejść do szybkiej oprowadzanki po terenie szkoły, co ty na to? — zapytałem, poprawiając okulary, które już zdążyły zjechać mi z nosa i ukazać na nim małą pamiątkę, bo zakończeniu ostatniego roku. — W planie główny budynek ze stołówką i zahaczenie o kuchnię, ukradnięcie czegoś dobrego, biblioteka z naszym jakże cudownym i sławnym bibliotekarzem, a w tym czasie pewnie natkniemy się na dosyć dużo uczniów, o których coś ci tam mogę opowiedzieć.
— Proszę najmocniej wybaczyć, nie spodziewałem się aż takich problemów po drodze, choć specjalnie wcześniej wyjechałem — oświadczył, uśmiechając się przepraszająco, a ja uśmiech odwzajemniłem i wyprostowałem się, chcąc choć troszkę dumniej wyglądać. — Joshua Miller. Miło mi cię poznać — przedstawił się i wyciągnął swoją dłoń w kierunku mojej, a ja bardzo chętnie ją uścisnąłem, cały czas oczywiście utrzymując przyjazną postawę.
— Mi również miło, Foma Przewalski i to ja ciebie wprowadzę — oświadczyłem, a następnie odchrząknąłem, zabierając przy tym rękę. — Spokojnie, nikt tu raczej nie ucieka ani się nigdzie nie spieszy, wszystko raczej powoli — mruknąłem, przeczesując dłonią włosy i parskając śmiechem. — Proponuję zostawić twoje bagaże w pokoju, a później przejść do szybkiej oprowadzanki po terenie szkoły, co ty na to? — zapytałem, poprawiając okulary, które już zdążyły zjechać mi z nosa i ukazać na nim małą pamiątkę, bo zakończeniu ostatniego roku. — W planie główny budynek ze stołówką i zahaczenie o kuchnię, ukradnięcie czegoś dobrego, biblioteka z naszym jakże cudownym i sławnym bibliotekarzem, a w tym czasie pewnie natkniemy się na dosyć dużo uczniów, o których coś ci tam mogę opowiedzieć.
Wprowadzenie: Josh [1]
Etykiety:
Joshua Miller,
Wprowadzenie: Josh
A więc to tutaj miałem spędzić najbliższe sześć lat mojego życia. Szkoła, która obijała się echem wśród mieszkańców Anory, rozsiewając plotki i powody do dyskusji. Osobiście liczyłem na spotkanie tam potomków ważnych osób, polityków, właścicieli fabryk czy czego tam sobie jeszcze nie wymyślicie. Tak oto wylądowałem tutaj. W interesach. Mimo, że wcześniej wyjechałem to i tak nie obyło się bez problemów po drodze. Bo jakżeby inaczej. Ojciec specjalnie wziął wolne, co w sumie trochę mnie zdziwiło. Czyżby tak zależało mu na zwykłym odwiezieniu własnego dziecka pod szkołę, pożegnać się w smutku, bo przecież nie zobaczymy się długo i odjechać? Nie miałem pojęcia. Matka została w domu, trochę chorowita i chciała wysłać z nami Caleba. Tylko tego by brakowało. Na szczęście udało się zostawić go w domu. Jego obecność nie była mi potrzebna do szczęścia. Ponownie zapoznałem się z notką od dyrektora. Wprowadzić mnie miał niejaki Foma Przewalski. Nazwisko dziwnie znajome, albo obiło mi się gdzieś o uszy. Dowiemy się na miejscu. Gdy tylko dostrzegłem dach uczelni, nie mogłem powstrzymać uśmiechu,który wpełzł jak wąż na moje usta. Gdy już się zatrzymaliśmy i ojciec pomagał mi wyjąć torby z bagażnika, rzucił coś w stylu “pamiętaj Josh, zachowuj się”. A ja przecież byłem grzecznym chłopcem, czyż nie? Jednak dla czystej przyjemności ojca, będę grzecznym dzieckiem bardziej niż zwykle. Potem odjechał, zostawiając mnie. Westchnąłem tylko, patrząc jak auto się oddala. Potem mój wzrok na personę niedaleko. Czyli się spóźniłem? No cóż. Torbę przerzuciłem przez ramię, a walizkę pociągnąłem za sobą.
— Proszę najmocniej wybaczyć, nie spodziewałem się aż takich problemów po drodze, choć specjalnie wcześniej wyjechałem. — Uśmiechnąłem się przepraszająco. — Joshua Miller. Miło mi cię poznać. — Dodałem, wyciągając w jego stronę rękę.
— Proszę najmocniej wybaczyć, nie spodziewałem się aż takich problemów po drodze, choć specjalnie wcześniej wyjechałem. — Uśmiechnąłem się przepraszająco. — Joshua Miller. Miło mi cię poznać. — Dodałem, wyciągając w jego stronę rękę.
Wprowadzenie: Josh [0]
Etykiety:
Foma Dymitr Przewalski,
Wprowadzenie: Josh
I oto zaczął się kolejny semestr, a my zostaliśmy zarzuceni porządną ilością papierzysk wszelkich, dokumentów i niedokumentów oraz innych tabelek, których szczerze miałem już porządnie dosyć. Po prostu, bo ile można siedzieć przy biurku, wypełniać dane i wpisywać nazwiska (a osobiście podejrzewałem, że niektóre rzeczy powinien podpisywać nasz dyrektor, ale no cóż, przemilczmy ten temat, bo wielkiej władzy tu raczej nie miałem).
Dexter za to się rozkręcił, ewidentnie znacząc teren, w tym przypadku mnie, bo Adam Walsh zdecydowanie się rozkręcił, a pan Davon nie potrafił wysłuchać moich rad i po prostu go ignorować. Nie, lepiej było podgryzać, zostawiać malinki czy wbijać palce w biodra, ciut za mocno, przypadkowo, tak, abym rano budził się z delikatnymi siniakami, czerwoną szyją i dziwnym śladem na ramieniu. Po prostu go uwielbiałem.
Wanda za to ucichła, zaczęła niebezpiecznie chować się wśród roślin, notatek i za mikroskopem i w sumie to nawet rzadziej się uśmiechała, co było jeszcze dziwniejsze, tak jak brak zadartego w kierunku sufitu noska czy czerwonej szminki, bo przecież zaczęła nosić ją dopiero w tym roku. Ale co ja mogłem na to poradzić, jeżeli próbowałem rozmawiać, a zbywany byłem delikatnym uśmiechem i odpowiedzią "wszystko ok". Zostawało tylko spoglądać w zielone oczy, zbyt często zaczerwienionych, żeby nie zacząć podejrzewać, że jednak do końca wszystko ok nie jest.
A ja za to wylądowałem przed szkołą, czekając na nowego, troszkę spóźnialskiego ucznia, Joshuę Millera.
Dexter za to się rozkręcił, ewidentnie znacząc teren, w tym przypadku mnie, bo Adam Walsh zdecydowanie się rozkręcił, a pan Davon nie potrafił wysłuchać moich rad i po prostu go ignorować. Nie, lepiej było podgryzać, zostawiać malinki czy wbijać palce w biodra, ciut za mocno, przypadkowo, tak, abym rano budził się z delikatnymi siniakami, czerwoną szyją i dziwnym śladem na ramieniu. Po prostu go uwielbiałem.
Wanda za to ucichła, zaczęła niebezpiecznie chować się wśród roślin, notatek i za mikroskopem i w sumie to nawet rzadziej się uśmiechała, co było jeszcze dziwniejsze, tak jak brak zadartego w kierunku sufitu noska czy czerwonej szminki, bo przecież zaczęła nosić ją dopiero w tym roku. Ale co ja mogłem na to poradzić, jeżeli próbowałem rozmawiać, a zbywany byłem delikatnym uśmiechem i odpowiedzią "wszystko ok". Zostawało tylko spoglądać w zielone oczy, zbyt często zaczerwienionych, żeby nie zacząć podejrzewać, że jednak do końca wszystko ok nie jest.
A ja za to wylądowałem przed szkołą, czekając na nowego, troszkę spóźnialskiego ucznia, Joshuę Millera.
Subskrybuj:
Posty (Atom)