Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda (nawet nie próbuj). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda (nawet nie próbuj). Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2018

Wanda, nawet nie próbuj [4]

Doskonale znałem to spojrzenie. Pełne trwogi i przerażenia, bo Wanda Anastazja Przewalska zawsze była rozumnym dzieckiem i doskonale łapała szczegóły.
Może nawet lepiej ode mnie, sądząc po ostatnim anonimowym artykule w naszej szkolnej gazetce, do której panna Ivens wstawiała wszystko, byleby zebrać te swoje kolejne pieprzone ruble, jakby miała ich za mało. Bo przecież nie zauważyłem tych drobnych oczywistości, które gdzieś krążyły w moim umyśle od pewnego czasu.
Zacisnąłem dłoń w pięść, otworzyłem usta, by ryknąć, ale zamiast z tego z krtani wydobył się marny, przerażony i śmiechu warty jęk, bo przecież doskonale znałem to uczucie, już kiedyś tego doświadczyłem, ale tak samo doskonale wiedziałem, że to wszystko musi być cholernym, kurewskim i idiotycznym kłamstwem, żartem jakiegoś świetnego rodzaju, idiotyzmem wymyślonym na poczekaniu.
Byłem słaby, pierwszym ogniwem w łańcuchu pokarmowym, marnym, godnym tylko wykorzystywania, jak się okazało.
Ale przecież to wszystko były kłamstwa.
Jęknąłem po raz drugi, głośniej, z większym żalem. Sam nie wiem, czy do niego, czy do siebie, bo w sumie mogłem po prostu nie być idiotą, prawda?
Łzy w końcu musiały polecieć, klatka piersiowa ponownie bolała, uciskała, a ja nie mogłem wziąć oddechu, dopóki wątłe ramiona nie przyciągnęły mnie do siebie, a smukłe palce nie wsunęły się pomiędzy włosy. Otworzyłem usta, chcąc cokolwiek powiedzieć, wydać jakikolwiek dźwięk, byleby nie kolejny jęk, bo byłem słaby, tak bardzo słaby, a przecież każdy mu to powtarzał.
— Nic nie mów, Foma, nic nie mów — szepnęła słodko do mojego ucha, blond włosy muskały moją twarz, gdy kołysała się ze mną w zwolnionym tempie. — Wszystko będzie dobrze, kochanie.
— Znudziłem mu się, Wanda — stwierdziłem, pomiędzy czkawką spowodowaną moim nędznym płaczem. — Znudziłem i tyle.

czwartek, 10 maja 2018

Wanda, nawet nie próbuj [3]

— Niech ktoś da ci spróbować alkoholu tutaj, na bezpiecznym terenie, gdzie masz w pewnym stopniu pewność, że nie znajdziesz się w wannie bez jednej nerki. Możesz się upić, możesz wymiotować, byleby w zaufanym towarzystwie, które nie zostawi ciebie na lodzie i nie będzie robić sobie niewiadomo jakich jaj. Wypróbuj na początku swoją głowę i tolerancję, później możesz gadać o wyjściach do klubu. Stoi? — oświadczył, a ja pokiwałam wesoło głową.
— Stoi — stwierdziłam, podchodząc do zielonookiego, ukochanego chłoptasia zdecydowanie zagubionego w tym wielkim świecie. — Ale my też kiedyś razem wypijemy? Brat z siostrą? — mruknęłam, uśmiechając się.
Parsknął śmiechem i opuścił wzrok, kręcąc głową z niedowierzaniem.
— Oczywiście, oczywiście — mruknął.
I zapadła cisza, która zdecydowanie czasami bywa potrzebna. Oczyszczająca, uspokajająca wszelakie buzujące emocje czy hormony, odprężająca.
Pozwalająca dostrzec szczegóły, których wcześniej się nie zauważyło.
Czerwonego koloru wokół tego zielonego, worów, drżących palców i nieuporządkowanych włosów, które zawsze były nieuporządkowane, ale nie w taki sposób. Przygarbienie, uciekanie wzrokiem, bo zorientował się, że go obserwuję, a w mojej głowie powoli budowało się przerażenie, bo było dobrze.
Przecież kurwa było bardzo dobrze.
Mina mi zrzedła, zamarłam.
— Foma, co się stało? — zapytałam, już bez wesołości wybrzmiewającej w głosie.
Za dobrze znałam ten stan i miałam wrażenie, że pewien chłopak o kruczoczarnych włosach mógł nie mieć zbyt przyjemnego wieczoru.
Przynajmniej ja powinnam o to zadbać.

piątek, 4 maja 2018

Wanda, nawet nie próbuj [2]

Jeszcze chwila, a miałem wrażenie, że dziewczyna zaraz bezpardonowo po prostu zostanie wypchnięta przeze mnie z mojego pokoju, w którym zdecydowanie czuła się zbyt pewnie i za dobrze. Podniosłem się z łóżka, również prostując się dumnie (tak samo jak ona) i prawdopodobnie osoba, która obserwowałaby całe zajście z boku, stwierdziłaby, że na przeciwko siebie stoi ta sama osoba, po prostu z dwóch różnych światów.
Och, w sumie to bym się nie zdziwił.
— Więc czego tu, kurwa, szukasz? — warknąłem, zdecydowanie poirytowany całą tą jej postawą, tymi rękoma skrzyżowanymi na klatce piersiowej, dumą i tym okropnym błysku w jej oku. — Oj tak Wanda, już pędzę, aby puścić ciebie samą w barze, bez nikogo, kto przynajmniej ma jakiekolwiek doświadczenie, bo po co, wolę przecież, żebyś zostawiła gdzieś swojego jakże wytwornego drinka, a jakiś zboczeniec dodał ci GHB, w sumie, dlaczego by nie. — Ta rozmowa szła w coraz gorszym kierunku i chyba oboje to wyczuwaliśmy, a ja westchnąłem ciężko, bo chyba nie miałem zbyt dużego wyboru. A może i miałem, ale w pewnym stopniu rozumiałem desperację Wandy. — Niech ktoś da ci spróbować alkoholu tutaj, na bezpiecznym terenie, gdzie masz w pewnym stopniu pewność, że nie znajdziesz się w wannie bez jednej nerki. Możesz się upić, możesz wymiotować, byleby w zaufanym towarzystwie, które nie zostawi ciebie na lodzie i nie będzie robić sobie niewiadomo jakich jaj. Wypróbuj na początku swoją głowę i tolerancję, później możesz gadać o wyjściach do klubu. Stoi?

czwartek, 3 maja 2018

Wanda, nawet nie próbuj [1]

Miałam osiemnaście lat.
Nie piłam, nie paliłam, nie wskoczyłam nikomu do łóżka, nie włóczyłam się po nocy na dziwnej uliczce, nigdy nie wróciłam za późno do domu.
I raczej było to dobre.
Ale jednak, cholera, pewnego dnia zalęgła się w głowie ta myśl, że chyba przynajmniej jedną z tych rzeczy już powinnam mieć na koncie.
I ja wiem, że przecież jeszcze byłam młoda, tyle rzeczy do odkrycia przede mną, ale halo, halo, co moje przyszłe dzieci powiedzą, gdy dowiedzą się, że ich matka udawała świętą w swoim nastoletnim czasie. Bo przecież jeszcze zdążę się ponawracać, prawda?
Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i wydęłam usta oburzona, choć doskonale wiedziałam, że sam pomysł zabrania się z moim bratem i jego chłopakiem do jakiegokolwiek baru nie brzmiał dobrze. Ale małe kroczki, zawsze małe kroczki i powoli do przodu.
A mój braciszek do zachwyconych nie należał, więc po prostu obrzucaliśmy się niezbyt miłymi słowami i strzelaliśmy iskrami z oczu.
— Foma, wystarczy, że powiesz mi raz, nie musisz po mnie jeździć, przysięgam — syknęłam, prostując się troszkę bardziej. — Nie musisz mnie przecież tam pilnować, po prostu chcę się z kimś zabrać, bo jednak nie mam żadnych podrobionych dowodów — zatrzymałam się na chwilkę i posłałam mu porozumiewawczy uśmiech, bo przecież doskonale wiedziałam, że on niedawno jeszcze taki w portfelu posiadał — a Yamir mnie nie weźmie. Nivan może i tak, ale wtedy zareagujesz ty i nie pozwolisz, żebym z nim poszła. Więc...
Zerknęłam na chłopaka wyczekująco.

środa, 2 maja 2018

Wanda, nawet nie próbuj [0]

Nastoletni bunt Wandy Przewalskiej zdecydowanie przybył z dosyć dużym opóźnieniem.
Ale przybył.
Z podwojoną, może potrojoną siłą.
I przysięgam, miałem już dosyć.
— Nie, Wanda, do cholery, nie pójdziesz ze mną, Dexterem i Jamesem na jednego, nosz — warknąłem, podnosząc się z łóżka i piorunując dziewczynę chłodnym spojrzeniem. — Po pierwsze, jesteś moją siostrą, kto normalny zabiera młodszą siostrę na libacje alkoholowe... — Dziewczyna już otwierała usta, by dodać swoje kilka rubli, ale zdążyłem podnieść palec, syknąć i wyprostować się trochę bardziej. — Po drugie, to nic fajnego rzygać i budzić się rano z bólem głowy. — I co z tego, że wszyscy jak pili, tak piją. — A mogę się założyć, że ciebie będzie boleć jeszcze bardziej ode mnie. Po trzecie, do cholery, trzeba było organizować się szybciej dzieciaku, a nie teraz jęczeć, że masz osiemnaście lat, panno dorosła, a ja w wieku szesnastu wróciłem do domu porządnie schlany, błagam. Nie ja wybieram ci towarzystwo, na przyszłość orientuj się trochę szybciej, dobra rada od starszego brata, zaufaj — dokończyłem, po czym westchnąłem ciężko i postawiłem stopy w kolorowych skarpetkach na podłodze. — Ah, no i na koniec, ja przepraszam bardzo, ale czy ty chcesz złamać prawo? Córka ministra? Od kiedy jesteś taka niegrzeczna, co?
Oj, doskonale znałem te iskry w zielonych oczach, tak podobnych do moich, ba, wręcz identycznych, więc po prostu posłałem dziewczynie fałszywie ciepły uśmiech.
.
.
.
.
.
.
template by oreuis