I do moich dłoni wpadł pilot, który rzucił w moim kierunku James, gdy tylko akcja na ekranie się zakończyła, a na szybkę wjechały napisy końcowe. Spojrzałam na niego z niezrozumieniem, bo prędzej przyszłam tu tylko posiedzieć i bezmyślnie pogapić się w telewizor, a nie skupiać się na jakże inteligentnych, mydlanych operetkach.
— Łap, ty teraz wybierz coś do oglądania — stwierdził, posyłając mi uśmiech z iskierkami zniecierpliwienia w oczach i sięgnął po popcorn, po czym wrzucił sobie całą garść do ust, powracając wzrokiem na ekran.
Odchrząknęłam, podnosząc pilot do góry, jakbym pierwszy raz miała z nim do czynienia.
— Ale... — zaczęłam powoli, spoglądając na coraz bardziej zniecierpliwionego blondyna, któremu ewidentnie reklamy zbytnio nie pasowały. No tak.
Przełączyłam na kolejny kanał. Oczywiście, że reklamy. Jeszcze jeden. Program informacyjny z Wolnej Lotaryngii. Westchnęłam ciężko, pstrykając dalej, oczywiście nie mogąc znaleźć niczego interesującego. Warknęłam w końcu pod nosem i oddałam pilota Jamesowi, który też ostatecznie się zniecierpliwił. Może i zdenerwował.
— Ty to rób — mruknęłam sucho. — Ja nie potrafię... pstrykać — oświadczyłam, gestykulując żywo w powietrzu.
No tak, miało być spokojnie, a skończyło się na mojej nieporadności i złości. Jak zawsze, nic nowego. I w sumie to mogłam się już schować w pokoju, bo po co w ogóle tu siedziałam.
Zamiast tego podciągnęłam nogi do góry i ze złością sięgnęłam po popcorn.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poważne dyskusje przed migającym ekranem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poważne dyskusje przed migającym ekranem. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 marca 2018
niedziela, 18 marca 2018
Poważne dyskusje przed migającym ekranem [3]
— Podziękuję — mruknęła, wzrok kierując na ekran telewizora. Cóż, mogłem powiedzieć, jej spojrzenie wyraźnie wskazywało, że podobnie jak ja, miała już powoli wszystkiego dosyć, chciała jedynie odrobiny spokoju i nic z tego nie było jej dane. Jak na złość najprostsze rozwiązania bywały najtrudniejsze, może dlatego zrobiłem jej miejsce na kanapie, poprawiając ukradkiem kocyk, który osunął się przy tym z nóg dziewczyny.
— Nawet nie wiesz, jak nudny, dosłownie wszyscy poznikali i pozamykali się w pokojach — stwierdziła, akurat w momencie, gdy na ekranie padło pierwsze zaklęcie batalistyczne. Spojrzałem na nią ostro, bo jednak chciałem przede wszystkim obejrzeć mój ukochany serial, który powoli zmierzał się do końca. Nie mogłem zaprzeczyć, że uchwycenie sztuk teatralnych na taśmach, w dodatku z setką efektów specjalnych, było największym osiągnięciem ludzkości w ciągu ostatnich kilku stuleci. Kto by pomyślał, że te plugawce się tak rozprzestrzeniają, dając wyraźnie do zrozumienia, że potrzebują więcej miejsca dla swojego gatunku.
Szkoda, że przy okazji wytępili kilka innych.
Za to Przewalska w końcu nieco się uspokoiła, zjadła odrobinę błogosławionych ziaren, uśmiechnęła się, ale widać było, że akcja odgrywana na ekranie nie zaliczała się do jej ulubionych.
— Łap, ty teraz wybierz coś do oglądania.— Rzuciłem jej pilot, z uśmiechem biorąc garść popcornu, gdy tylko mój serial się zakończył.
czwartek, 15 marca 2018
Poważne dyskusje przed migającym ekranem [2]
— Nudny wieczór? — zapytał się, przesuwając się w bok i robiąc dla mnie miejsce na kanapie, a ja pokiwałam głową, po czym skorzystałam z przysługi, którą mi zaoferował. Wyciągnął w moją stronę miskę z popcornem, samemu zabierając kilka ziaren solonej przekąski. Propozycję zbyłam uśmiechem i pokręceniem głową.
— Podziękuję — mruknęłam, przenosząc melancholijnie wzrok na migający przed nami ekran.
Kto wiedział, że James Hopecraft gustował w słabych, anorskich operach mydlanych.
— Nawet nie wiesz, jak nudny, dosłownie wszyscy poznikali i pozamykali się w pokojach — stwierdziłam, powoli się rozgadując, ale karcące spojrzenie brązowych oczu zdecydowanie mnie uciszyło.
No tak, przecież nie jest w takcie przeszkadzać swoim głosem, gdy postacie poruszające się na ekranie przeżywały swoje własne tragedie życiowe. Zupełnie tak jak my. Dlaczego nikt jeszcze nie wziął kamery w łapy i nie zaczął tworzyć naszego własnego serialu?
I w końcu troszkę bardziej się rozluźniłam, pozwalając dłoni powędrować w kierunku miski z popcornem, bo jednak jakimś cudem zapomniałam o kolacji (to przez te wszystkie papiery na wszechmowę) i naprawdę zgłodniałam. Więc skorzystałam z okazji i możliwe, że całą garścią wyciągnęłam solone ziarenka z miski, oczywiście z uśmiechem na twarzy, bo ludzie, jedzenie! A i tak akcja na ekranie zbytnio mnie nie interesowała.
— Podziękuję — mruknęłam, przenosząc melancholijnie wzrok na migający przed nami ekran.
Kto wiedział, że James Hopecraft gustował w słabych, anorskich operach mydlanych.
— Nawet nie wiesz, jak nudny, dosłownie wszyscy poznikali i pozamykali się w pokojach — stwierdziłam, powoli się rozgadując, ale karcące spojrzenie brązowych oczu zdecydowanie mnie uciszyło.
No tak, przecież nie jest w takcie przeszkadzać swoim głosem, gdy postacie poruszające się na ekranie przeżywały swoje własne tragedie życiowe. Zupełnie tak jak my. Dlaczego nikt jeszcze nie wziął kamery w łapy i nie zaczął tworzyć naszego własnego serialu?
I w końcu troszkę bardziej się rozluźniłam, pozwalając dłoni powędrować w kierunku miski z popcornem, bo jednak jakimś cudem zapomniałam o kolacji (to przez te wszystkie papiery na wszechmowę) i naprawdę zgłodniałam. Więc skorzystałam z okazji i możliwe, że całą garścią wyciągnęłam solone ziarenka z miski, oczywiście z uśmiechem na twarzy, bo ludzie, jedzenie! A i tak akcja na ekranie zbytnio mnie nie interesowała.
poniedziałek, 12 marca 2018
Poważne dyskusje przed migającym ekranem [1]
Serial trwał w najlepsze, popcorn smakował doprawdy wybornie, a ja mogłem w spokoju podumać nad losem tej idiotycznej bohaterki z wielkimi oczami i cyckami, która przez dziewięćdziesiąt procent czasu antenowego przyznanemu tej telenoweli grała mi na nerwach. Jakiś czas temu główna aktorka zaszła w ciążę, w związku z tym musieli dopasować fabułę serialu do stanu brzemiennej, ale co się tutaj porobiło z tabletkami gwałtu na ekranie, to się największym filozofom nie śniło.
I wtedy nagle drwi się otworzyły, a moje błogie chwile odpoczynku przerwało wejście Przewalskiej, obwiązanej fioletowym kocykiem. Przysięgam, ta smarkula miała zerowe wyczucie czasu i dodatkowo aż sama prosiła się o wpadnięcie w kłopoty.
— Nudny wieczór? — spytałem, robiąc jej miejsce na kanapie i wyciągając w stronę dziewczyny miskę z popcornem. Ostatecznie niech zna łaskę mojego dobrego humoru w dni dzisiejszym, który był coraz bardziej parszywy. Byłem już po wizycie z Nivanem w wiosce, drobne komentarze Helki wciąż tłukły mi się po głowie i to nie było dobre na samotny wieczór. A mimo wszystko w moim wieku pić do lustra już nie wypadało, prawda, a w takim wypadku nawet Przewalska była lepsza niż brak towarzystwa. Złapałem za kilka mocno posolonych ziaren, delektując się smakiem. Najlepsza rzecz pod samiuteńkim słońcem.
niedziela, 11 marca 2018
Poważne dyskusje przed migającym ekranem [0]
Cały ten semestr wydawał się być... nudny. Nic się nie działo, wszyscy byli wyjątkowo spokojni, nic nie kombinowali, nic nie planowali, nigdzie nie myszkowali. Po prostu, czas leciał do przodu, ja zaczęłam już rzadziej zaszywać się w szklarni, zamiast tego przyczepiłam się troszkę bardziej do Renee czy Yamira, zaglądałam przez ramię pochylającej się nad biurkiem Vene, coś tam zagadałam z nowymi uczniami i po prostu posyłałam im ładne uśmiechy. Kilka wycieczek nad jezioro, prawie przypłaciłam to czerwonym nosem, ale sytuację opanowałam dostatecznie szybko. Nos nosiłam troszeńkę wyżej, troszeńkę dumniej, a powiedzenie "czas leczy rany" w jakiś sposób się sprawdzało. W sumie to było naprawdę dobrze.
Może dlatego stwierdziłam, że warto zajrzeć do świetlicy z telewizorem, bo a nóż trafi się tam ktoś do pogadania i wspólnego spędzenia czasu przed telewizorem (umysł zajmować w końcu trzeba było). Z fioletowym kocykiem zarzuconym na ramionach, włosami związanymi w kitkę pociągnęłam za klamkę prowadzącą do salki i...
moim oczom ukazał się James Hopecraft siedzący wygodnie na fotelu z nogami podciągniętymi do góry. Odchrząknęłam, przywdziewając na twarz niewyraźny uśmiech.
No tak, na kogo ja przecież mogłam trafić, bo zdecydowanie nie na normalną, niepopularną osobę, z którą mogłabym porozmawiać o jakiś głupotach. Musiał być to przecież James Hopecraft.
Może dlatego stwierdziłam, że warto zajrzeć do świetlicy z telewizorem, bo a nóż trafi się tam ktoś do pogadania i wspólnego spędzenia czasu przed telewizorem (umysł zajmować w końcu trzeba było). Z fioletowym kocykiem zarzuconym na ramionach, włosami związanymi w kitkę pociągnęłam za klamkę prowadzącą do salki i...
moim oczom ukazał się James Hopecraft siedzący wygodnie na fotelu z nogami podciągniętymi do góry. Odchrząknęłam, przywdziewając na twarz niewyraźny uśmiech.
No tak, na kogo ja przecież mogłam trafić, bo zdecydowanie nie na normalną, niepopularną osobę, z którą mogłabym porozmawiać o jakiś głupotach. Musiał być to przecież James Hopecraft.
Subskrybuj:
Posty (Atom)