Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Smars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Smars. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 listopada 2017

Wprowadzenie: Julia [2]

Poczułem, jak coś irytującego narusza moją strefę osobistą. Poirytowany złapałem winowajcę na za palec, który wtykano w miejsca do tego nie przeznaczone i ścisnąłem go delikatnie, przypatrując się... elfikowi? Dziewczynie? Karzełkowi? Elfik, chyba ta pierwsza nazwa najbardziej pasowała do dziewczyny. Niska, kurduplasta wręcz, w dodatku opalcowana (widocznie) w nadmiarze, skoro chciała jeden stracić. Musiałem schylić głowę, żeby w ogóle ją zauważyć, o przyjrzeniu się nawet nie wspominając. 
— Przepraszam. Jestem tutaj nowa. — Nadal niewybaczalne, ciesz się, że to nie był Dexter, bo lizałabyś już podeszwy własnych butów. — Mam na imię Julia Smars i dopiero przyjechałam. Nie bardzo się orientuję, gdzie powinnam się teraz wybrać. Czy mógłbyś mi powiedzieć, gdzie mam teraz iść? — wydukała z siebie, a mi zeszła nieco złość. Ostatecznie była nowa, faktycznie nieświadoma sytuacji, pewnie zagubiona, bo jednak początek semestru to nie był i można było pogubić się w tłumie smarkaczy i pochodnych. Zdecydowany o daniu drugiej szansy, skłoniłem się niedbale, wyciągając dłoń i podnosząc torbę dziewczyny.
— Ja to wezmę, panienka nie powinna targać. — Uśmiechnąłem się przyjaźnie, drugą dłoń kierując w stronę dziewczyny na powitanie. — Jestem James, przewodniczący, mam się tobą zająć. Nie krępuj się zadawać jakiekolwiek pytania i tak dalej. Skąd przyjechałaś? 


wtorek, 21 listopada 2017

Wprowadzenie: Julia [1]

Podałam kierowcy pieniądze i pośpiesznie opuściłam taksówkę. Miałam cichą nadzieję, że szybko znajdę osobę, która będzie pokazywała mi szkołę i, chociaż jeden raz w moim życiu, zrobię dobre wrażenie. Rozpuściłam włosy, które delikatnie opadły mi na ramiona łaskocząc je przy tym. Podeszłam do bagażnika, wyjęłam swój bagaż, który swoją drogą wcale nie był taki duży i zaczęłam ciągnąć torbę w stronę akademika, który był jeszcze kawałek drogi przede mną.
Rozglądałam się za jakimś samotnym uczniem, którego mogłabym się o wszystko wypytać, ale ku mojemu rozczarowaniu pierwszego samotnego ucznia spotkałam dopiero po dojściu do akademika. Stał tam długowłosy, bardzo wysoki chłopak. Jako że jestem dosyć nieśmiałą osobą, trochę mi zajęło bicie się z myślami, czy może podejść do niego, czy jednak szukać kogoś innego. Stwierdziłam, że jestem okropna. To samo pewnie pomyślę, jak znajdę kogoś innego, a w sumie chodzi mi tylko o to, żeby zapytać się, do kogo się zgłosić.
Powoli podeszłam do tego olbrzyma, chociaż z tego co widzę, nie jest on jedynym wysokim chłopakiem w tym miejscu. Musiałam wyglądać komicznie, kiedy patrzyłam na mojego potencjalnego rozmówcę z dołu, a on zdawał się jakby mnie nie widzieć. Dalej się rozglądał. Nie myśląc zbyt długo, postanowiłam ukłuć chłopaka palcem w brzuch, ale zamiast czegoś miękkiego poczułam twarde mięśnie, no chyba, że nosi jakiś ochraniacz, albo cholera wie co jeszcze. Chłopak drgnął i popatrzył na mnie z góry.
– Przepraszam. Jestem tutaj nowa. Mam na imię Julia Smars i dopiero przyjechałam. Nie bardzo się orientuję, gdzie powinnam się teraz wybrać. Czy mógłbyś mi powiedzieć, gdzie mam teraz iść? – wydukałam z siebie dosyć cicho, ale chłopak chyba usłyszał, bo pokiwał głową.

niedziela, 19 listopada 2017

Wprowadzenie: Julia

Co robić, co robić, gdy nie ma komu i wciąż brakuje rąk do pracy. Nadchodzące wybory zdawały się być ostatnią iskierką nadziei, która być może (i prawdopodobnie) okaże się płonna. Szczerze, to nawet nie wiedziałem po co robimy tak dużo papierkowej roboty, która jest całkowicie niepotrzebna, nie zdziwiłbym się, gdyby Mińsk po otrzymaniu kolejnych kartonów pełnych formularzy, zwyczajnie paliłby nimi w piecu. 
A prawda była taka, że zwyczajnie brakowało mi tej jednej osoby, która ostatnio pozaganiała nas wszystkich do pracy i daliśmy radę się wyrabiać we trójkę. Na razie jednak zostawało nam tylko wrzeszczeć na zamknięte drzwi od gabinetu, gdyż dyrektor odmawiał odpowiedzi na wszelki pytania. Jak zwykle zresztą. 
Zmęczony przetarłem oczy, wpatrując się w stertę wciąż nieskończonych rubryczek. Z westchnieniem podniosłem się, związałem niesforne włosy w kok, stwierdzając, że jest to zdecydowanie wygodniejsza fryzura. Nie leciały aż tak bardzo na oczy, nie musiałem się martwić, że zaraz zaczną żyć własnym życiem i gdzieś się zaplączą, a przy tym nie kręciły się. 
Ruszyłem na plac główny, gdzie oczekiwałem przybycia kolejnej uczennicy. Julia Smars, lat siedemnaście, kolejna księżycowa panienka. Co prawda, to prawda, na zdjęciu w dokumentach wyglądała ładnie, ale stanowiła kolejny nabytek do stada kurdupli. Naprawdę nie rozumiałem, dlaczego ludzie w akademii dzielili się na szczególnie niskich i szczególnie wysokich.
Rozejrzałem się wokoło, szukając wzrokiem dziewczyny. Cip cip, kurczaku nowy, gdzie jesteś? 

KA: F.K.JS.3


Podstawowe informacje:
Imię: Julia
Nazwisko: Smars
Wiek19 lat
Klasa: Księżyca
Miejsce Zamieszkania: Akademik [Pokój Jakiśtam]

Rozszerzone informacje:
KlubyArtystyczny i muzycczny
PrzyjacieleBrak
SympatiaBrak
Wrogowie: Brak

Tożsamość:
Wzrost159 cm
Waga: 46 kg
Kolor oczu: Szare
Kolor włosów: Czarne
Cechy szczególne: Czy to są... KŁY?
Rasa: Dhapir
Orientacja: Heteroseksualna

Informacje Użytkowe:
Oceny: Brak
Stan Konta: 200 rubli atlanckich

Ekwipunek:  
Kuralet (1)
Komplet podręczników (klasa pierwsza)
Zestaw mundurków (letni i zimowy)
Karta Transportowa (semestr)
Karnet Stołówkowy (semestr)
.
.
.
.
.
.
template by oreuis