Czy mnie swędział?
Oczywiście, w chuj mocno.
Czy chciałem coś z tym zrobić?
A jakże, nie byłbym Oakleyem, gdybym nie szukał czegoś do...
Zapchania dziury. Jakiejś pustki w emocjach, uczuciach, żądzach.
Czy ktokolwiek mógł mi się napatoczyć pod rękę, a w tym wypadku pod kutasa?
Oczywiście, że nie, nagle ze wszystkich się takie cnotki niewydymki zrobiły. Wspomnij o gumie, a spłoną panieńskim rumieńcem i uciekną w podskokach.
Takiś odważny, takiś odważny, usta wymyj wodą święconą, Nivanie, zachowuj się.
Parsknąłem cichym, ale jakże żałosnym śmiechem, starając się przynajmniej delikatnie rozładować żyłę, która narastała na mojej szyi z dosłownie każdą kolejną sekundą.
Warczałem, fuczałem, łaziłem rozdrażniony jak rosomak i ogólnie rzecz biorąc, byłem nie do życia, bo nawet Kumar jakoś omijał mnie szerokim łukiem.
Paliło w gardle, w mięśniach, w jednym szczególnie. Moja zazdrość jakoś niebezpiecznie narastała z dnia na dzień, a oliwy do ognia dolewał tylko fakt, że na domiar złego od dawna nie zaruchałem.
Mniejsza o to, jak źle to nie brzmiało, powiedzmy sobie prosto w oczy, miałem pewne potrzeby i seks należał do jednej z nich.
Nie tylko na drodze za daleko się nie zajedzie na ręcznym.
— Nivan! — Skrzywiłem się na krzyk jakiejś gówniary. Nie wiedziałem, skąd do cholery jasnej znała moje imię, ale jej wrzask zdecydowanie nie pomagał mi w migrenach i rozdrażnieniu. Niosła męski sweter. — Niv, Niv, przekażesz to Adamowi? Zostawił w czytelni.
Adamowi.
Gadałem z chujem dwa, może z trzy razy, a niebieskie oczy naprawdę były ostatnią rzeczą, jaką potrzebowałem.
Nie odmówiłem, bo zanim dobrze otworzyłem pysk, w moich dłoniach wylądował ciuch, na poliku całus, a dziewczyna odbiegła cała w skowronkach.
Kurwa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz