sobota, 14 kwietnia 2018

Świat lubi się zmieniać [0]

Nasze dzieci dorastały, nie rozumiałem w jaki sposób ten czas upłynął tak szybko, że aktualnie siedziałem w moim prywatnym gabinecie, spoglądając na stos rezygnacji Est, które każdego miesiąca składała na moim biurku. Popijałem w trakcie lektury upojne elfie wino z domieszką krasnoludzkiego miodu, żałując, że mam zbyt silną głowę na zalanie się w trupa. Wszystko byłoby wtedy o niebo prostsze, a na razie nie byłem nawet w stanie podjąć ostatecznej decyzji co-i-jak-gdzie.
Świat walił się i płonął, przed nami stało naprawdę wiele dróg, wyborów, a ja czułem się już stary, zmęczony, wybrakowany, w sumie nie znajdując przyjemności z własnego życia. Celów wyższych brakowało, na wiele temu wymiarowi zdać się nie mogłem. Ćpałem, piłem jeszcze więcej i przez większość czasu pilnowałem, żeby ten kołowrotek kręcił się niezależnie od wszystkiego, ale w końcu i mnie samego dopadła ta parszywa melancholia, gdy człowiek nie wie co zrobić i w którym kierunku się udać.
Ta samotność powoli dobijała, uczucie niezadowolenia i dyskomfortu wyraźnie odznaczające się w klatce piersiowej, gdy oddychanie starało się coraz trudniejsze, oddech bardzie charczący, wręcz bolało. Zaciskałem dłonie na kolejnych kartkach przechodząc przez rezygnacje, na listy od tej starej kurwy, której wydawało się, że nie mam żadnych praw i po prostu tego wszystkiego było za dużo. Nawet nie zauważyłem, kiedy słona ciecz zaczęła ciężkimi kroplami moczyć drogą papeterię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis