wtorek, 17 kwietnia 2018

Świat lubi się zmieniać [1]

Raporty i wykaz ewidencyjny całej mojej sali sam się zrobić nie mógł, choć niestrudzenie znajdywałem nieskończone pokłady ukrytej nienawiści, o jakie się nigdy nie podejrzewałem, a okazało się, że żywię je niestrudzenie w kwestii mojego nauczanego przedmiotu.
Co ja mogłem wiedzieć, na Cesarza, o wróżbiarstwie?
Pomijając fakt, że przeciętna cyganka na targu pełnym podbitych Arabów dawała sobie lepiej radę z wmawianiu okolicznej gawiedzi, że wcale nie stanowi upodlającego elementu społeczeństwa zaliczanego do półświatku i, o kurwa, co ja dzisiaj pierdolę.
Westchnąłem w duchu, kolejny raz pukając do drzwi gabinetu dyrektora, ale odpowiedziała mi tylko cisza. Est zawsze się darła o wsuwanie ważnych papierów przez szparę w drzwiach, więc to na pewno odpadało. I właśnie wtedy usłyszałem płacz, a to nie było normalne.
Owszem, ludzie w gabinecie Mińska ryczeli. Zazwyczaj wtedy, gdy zmęczeni trudami wpajania bachorom podstaw danego przedmiotu orientowali się, że nie mogą liczyć na podwyżkę albo właśnie został im wręczony kwitek z informacją na temat wypłaty z tego miesiąca. Sam praktycznie zdychałem w męczarniach, zerkając na o wiele zbyt malutkie litery, aż kusiło, żeby tam jedno zero dopisać, co by człowiek mógł zacząć żyć o godnych warunkach, a nie tylko bytować. Ewe
Płacz się powtórzył.
— Uhm, panie Mińsk? Wszystko okey? — spytałem przez drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis