Skłamałbym, gdybym powiedział, że się tego spodziewałem. Bo niby widziałem tamten niebezpieczny błysk w oku, który bardzo mi się spodobał, drgnięcie dłoni i kpiący, przelotny uśmieszek. A więc wstałem powoli z łóżka, utrzymując z chłopakiem uważny kontakt wzrokowy.
Ale jednak byłem zupełnie zaskoczony, gdy w kilku krokach znalazł się przy mnie. Chwilę później czułem ciepły oddech na swoich ustach, dłoń na tyłku i drugie ciało, natarczywie atakujące to moje. Cholera, na kogo ja trafiłem. Niebieskowłosy, młody, niewyżyty uczeń jednej z lepszych uczelni, zajebiście.
Tyle dobrego, że chyba zgadłem, brawo ja, jeszcze nie wyszedłem z wprawy w poruszaniu tych odpowiednich strun.
W sumie cała ta sytuacja bardzo mi pasowała.
— Nie mogłeś tak od razu? — wymruczałem jak kot, uśmiechając się szeroko. — Nie lubię zgadywać, a mam dwudziestkę na karku, nie ma przecież czego się wstydzić...
A następnie po prostu złączyłem nasze usta, bo w sumie dlaczego by nie, zwłaszcza gdy już chwilkę wcześniej wplotło się swoją dłoń w niebieskie kosmyki, chcąc przyciągnąć do siebie głowę chłopaka. W końcu na to raczej czekał, tak szybko się przy mnie pojawiając, czyż nie?
— Chciałeś tylko buziaka czy coś jeszcze? — szepnąłem kusząco, gdy już dane mi zostało wziąć życiodajny oddech w płuca. Moja dłoń dalej znajdowała się pomiędzy niebieskimi pasmami włosów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz