— W sumie to dobrze to wszystko wiedzieć — skwitował, gdy wjechał do środka windy, a ja pokiwałem głową. Zdecydowanie się przydawało, oj zdecydowanie i szkoda, że sam kiedyś nie wiedziałem tych rzeczy. Przydałoby się czasami. — Kto wymyślił, żebym trafił do pokoju na tak właściwie samej górze? — zapytał w końcu, przyglądając się przy tym przyciskom.
Oh, no tak, czwarte piętro piętrem ostatnim i zdecydowanie osoba, która projektowała pokoje dla niepełnosprawnych tego nie przemyślała. No bo, bądźmy wszyscy poważni, winda niby jest, super, cudownie, pięknie, ale czy po prostu nie łatwiej by było zorganizować takie pokoje na parterze? Nikt by się nie bał, że straszna winda zatrzyma się w połowie, zatnie-niezatnie, kto wie, przecież to tylko urządzenie, więc i zerwać się może! Tak, przesadzałem.
— Idiota siedzący za biurkiem, który pewnie nie ma podstawowej umiejętności logicznego myślenia — mruknąłem, uśmiechając się pod nosem. — No cóż, ale przynajmniej do nas masz blisko, zawsze gdyby coś, to wbijaj — dodałem po chwili i wzruszyłem ramionami.
Krótki dźwięk oznajmiający przybycie na miejsce (uf, bo nie przepadałem nigdy za windami), drzwi się odsunęły, a my mogliśmy się z niej wydostać. Doskonale.
— Ale przynajmniej widok jest znośny, naprawdę — stwierdziłem nagle, gdy dotarliśmy już do drzwi. — Pobiegnę szybko po kuralet, a ty się rozgość, ok?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz