— Chyba mimo wszystko skuszę się na biały, wiesz? No i jedźmy już, okrutnie tu gorąco — stwierdził, a mi pozostało pokiwać głową, bo jednak musiałem już podciągnąć rękawy koszuli, w której powoli zaczynałem się gotować.
— A więc niech będzie biały! — powiedziałem, utrzymując uśmiech na twarzy, aby następnie podejść do drzwi i uchylić je przed chłopakiem, który sprawnie dostał się do budynku.
W sumie to dobrze, że nie było przed nimi schodów. I niby tak, można wybudować te kładki, nie kładki, ale po prostu brak stopni ułatwiał wszystkim sprawę, nawet mi, bo nie miałem o co się potknąć. Tyle dobrego.
— Na parterze masz sekretariat, królestwo Mińska i Est, naszej ukochanej sekretarki, która załatwi ci wszystko, jak przyniesiesz jej kawę. Nie ma kawy, lepiej się nie zbliżaj, chyba że jesteś jeszcze większym masochistą od mojej siostry. No — powiedziałem, gdy zmierzaliśmy w kierunku windy. — Tak jak mówiłem, na czwartym piętrze jest twój pokój, jak i pokój samorządu, więc w razie czego myślę, że możesz krzyczeć, usłyszymy ciebie w razie czego, bo raczej gdy nie ma lekcji, zawsze ktoś tam jest — dodałem, uśmiechając się i parskając śmiechem.
Kliknąłem guzik, przywołując windę. W sumie to nie wiem, czy nie byliśmy pierwszymi osobami, które z niej korzystały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz