piątek, 16 lutego 2018

Śmiech to zdrowie [12]

Dziewczyna parsknęła śmiechem, na co zostało mi tylko wydąć wargi i bąknąć pod nosem, bo wszechświat w składzie Wanda i Yamir widocznie byli przeciw mnie.
— W sumie to słyszałam tylko o zwiększeniu się ilości estrogenów u kobiet po zażyciu marihuany, u mężczyzn jest raczej odwrotnie, ale... — Zmarszczyłem brwi, gdy dziewczyna nade mną zawisła. Kuszące mrugnięcie, parszywy uśmieszek i ten blond kosmyk, który zawsze uciekał z kitki. — Kto wie, może Nivan jest kobietą, w końcu proszę państwa, te rzęsy, te oczy, ta szczęka, ten nosek — dodała, bez skrupułów gładząc moją twarz, na co zostało mi tylko fuknąć oburzony i udawać, że wcale nie słyszę parsknięć z drugiej strony pokoju. — Gdyby nie ten prawiczy zarost i cała twoja budowa, to można by powiedzieć, że niezła z ciebie laska — mruknięcie. W sumie to miała racje, ale musiałem udawać, że jestem aktualnie najmężniejszym z mężnych w pokoju, a testosteron wręcz wylewa mi się z gaci. Bo co, takie chucherko jak Kumar miało mieć w sobie więcej pierwiastku Marsa, niż ja? Co to, to nie. Uśmiechnęła się szeroko, nachylając się blisko. Zbyt blisko. — A tyłek też masz dobry — wyszeptała na ucho, niezmiernie łechcąc moje ego, ale za chwilę parsknęła głośnym śmiechem.
Oj nie, nie mam zamiaru lecieć w kulki. Szczególnie że tam na drugim łóżku siedzi, a raczej zwija się w konwulsjach spowodowanych śmiechem i niedotlenieniem mózgu Yamir. Hindus bawił się w najlepsze, ryczał jak osioł i starał się nie spaść z wyrka.
Jeden szybki ruch. Nawet nie musiał być silny, dziewczyna była lekka i po chwili znalazła się pode mną, otoczona ramionami, zamknięta w małej klatce, z jednej strony zblokowana materacem, z drugiej moją piersią, z kolejnych rękami.
— Naprawdę, zdaję sobie sprawę z faktu, że jestem tak androgeniczny, że nawet największemu heterykowi staje na mój widok, ale prawiczy zarost? Mylić mnie z Hopecraftem po takiej dawce marysi? Wandziu, słaby z ciebie zawodnik. — Uśmiechnąłem się, przytulając twarz do jej policzka i chuchając agresywnie w szyję. Gorący oddech przy uchu. — A tyłek mam zajebisty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis