Uśmiechnąłem się, widząc nieco wciętą dziewczynę, zdziwienie malujące się na jej twarzy i iskierkę strachu w oczach, bo w końcu każdy tak reagował. Atlancka Wyższa Uczelnia nie była normalna, to trzeba było mówić głośno i wyraźnie, najlepiej na początku znajomości, żeby potem ci nie narzekali, bo w końcu reklamacje nie były przyjmowane.
Trybiki zaczęły pracować na najwyższych obrotach, a ja tylko założyłem ręce na piersi i czekałem, aż dziewczynie zaskoczy przerzutka i będziemy mogli kontynuować wywód, męczenie, jojczenie, jak zwał, tak zwał, cokolwiek.
W końcu coś zaskoczyło, a dziewczyna uniosła brwi i zaśmiała się głośno.
— Ładnie się to przedstawia, nie powiem — odparła w końcu, a ja uśmiechnąłem się i pokiwałem delikatnie głową. — Czuję się trochę, jakbym trafiła do domu wariatów, ale chyba się tutaj zadomowię. — Nie tyle, że się czujesz, ty rzeczywiście do niego trafiłaś, kobietko mała. Nagle wysunęła drobne dłonie przed siebie i zaczęła wyliczać na krótkich paluszkach, na których widok nie mogłem powstrzymać cichego prychnięcia. — Wiem, że do Jamesa się nie bardzo mam zbliżać, bo jakieś panny jeszcze mnie zabiją. Dextera udobruchać słodyczami i nie tykać Fomy, zaś u Fomy nie tykać jego siostry i jakby co przychodzić z kawą. Tyle wiem, nie licząc tego, co powiedziałeś. — Kiwnąłem głową na potwierdzenie, bo widocznie ktoś sprzedawał jej bardzo trafne informacje. — A ciebie? Czym mam w razie czego ugłaskać, gdy przyjdzie nam się znowu spotkać w starciu „Wolność i życie dla pajęczaków” versus "Zabić te gnidy"?
I w tym momencie musiałem powiedzieć to głośno albo przynajmniej sobie w myślach: cholera jasna, zaczynałem lubić tę Lilijkę Obrończynię Pajęczaków i Innych Owadowatych. Była względnie miła, umiała dać popalić w razie czego i wypierdalała skalę urokliwości w kosmos, żyć nie umierać.
— Naprawdę myślisz, że na starcie odpowiem ci o moich słabych punktach? — fuknąłem z uśmieszkiem na ustach. — Szlugi wystarczą, byle nie były ruskie.
Wzdrygnęło mnie, jakby nagle tąpnęło mnie swego rodzaju deja vu.
— Potrzebujesz jeszcze jakiś kluczowych informacji, czy mogę już nie narażać się na ewentualny gniew moich towarzyszy, gdybyś jednak zdecydowała się puścić farbę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz