Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 kwietnia 2018

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu [4]

Machnięciem dłoni zaprosiła mnie do siebie. Głupio było odmówić, zwłaszcza że już chyba wiedziałam, kim ona jest. Przełknęłam ślinę i dziarskim krokiem ruszyłam w stronę młodej kobiety. Z bliska była jeszcze ładniejsza. To nie tak, że wolałam dziewczyny, jednak jej uroda mnie zdumiewała. Nie była jakaś szczególna, ale w porównaniu do mojej na pewno oryginalna.
Zdawało mi się, jakby pogrążyła się w jakiś głębokich rozmyślaniach. Patrzyłam, wciąż stojąc, na jej rozmarzony wyraz twarzy i nieobecny wzrok. Zdecydowanie była gdzieś w chmurach. Co można by zrobić w takiej sytuacji?
– Cześć. – Niepewnie się przywitałam. Niestety, dziewczyna wciąż ambitnie siedziała we własnej głowie i chyba nie chciała z niej wychodzić. Trudno, tak było w większości przypadków. Zawsze mnie zastanawiało, co tacy ludzie myślą? Bo przecież nawet taki przeciętny sąsiad Kowalski ma jakieś problemy. Wpatrywałam się w nią, jakbym chciała poznać wszystkie myśli ów osobniczki.
– To może ja już sobie pójdę? – Spojrzałam ten ostatni raz, jednak ona zareagowała natychmiast i delikatnie uśmiechnęła się w moją stronę. Klepnęła dłonią w trawę, po swojej prawej stronie. Natychmiast usiadłam obok. Nie wiem, jak zagaić rozmowę, w jakikolwiek sposób rozpocząć z nią dialog. – Wiesz... – Cywilizowany, dobrze poinformowany i wychowany w jakimkolwiek stopniu człowiek nigdy nie zadałby takiego pytania. Ja niestety karmiłam się ciekawością i musiałam.
– Kim ty tak w ogóle jesteś?

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu [3]

Dziewczyna odmachała mi niepewnie, ale nie wyglądało na to, żeby poznała z kim ma do czynienia. Brązową marynarkę mundurka przewiesiłam przez jedną z niższych gałęzi drzewa, z otwartej torby, opartej o pień można było dostrzec kilka mniejszych czy większych przekąsek razem z butelką coli, które wyleciały swobodnie na trawę. W oddali przyuważyłam nawet sylwetkę oddalającego się Jamesa, który tylko przelotem zerknął na Lorettę.
Uśmiechnęłam się do dziewczyny, machnięciem dłoni zapraszając ją, żeby się przysiadła. W grupie zawsze lepiej, a przez myśl przeszły mi niedawne ogłoszenia, które chyba należały do niej. Coś o jakiejś pomocy naukowej? Coś tam z korepetytorstwem? W grupie siła, a zawsze wolałam się dopytać, czy nadal aktualne. Przydałaby się jakaś dodatkowa czynność pobudzająca do działania, między normalnymi lekcjami, pracą u Mińska w gabinecie i okazjonalnymi spotkaniami z Amadeuszem czy chłopakami.
Starałam się nie rumienić na wspomnienie o mężczyźnie, z marnym prawdopodobnie skutkiem, bo relacja nasza co prawda nie szła jakoś wybitnie do przodu, ale dawaliśmy radę, przynajmniej próbując delikatnie zmniejszyć ten dystans, który samoczynnie skracał się z każdym dniem. Łatwiej zaprzeczyć niż powiedzieć, co się działo naprawdę, ale zawsze zostawały te delikatne cienie uśmiechów, wymiana znaczących spojrzeń.
I w sumie nie wiedzieć na czym się stoi, to jeszcze nic złego, prawda?

niedziela, 15 kwietnia 2018

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu [2]

Krótki spacer zablokował wszystkie moje procesy myślowe. Słońce wyniszczało mi mózg i sprawiało, że moje ciało zaczyna się roztapiać. Dosłownie. Czułam, jakbym była wampirem, który właśnie wysedł na dwór, aby popełnić samobójstwo. Chciałam tylko się przejść, a zachowuję się jak królowa dramatu!
Cicho nuciłam sobie pod nosem jeden z utworów Mozarta, gdy dotarło do mnie, że nie mam kontroli nad tym, gdzie idę. Nie panikuj, nie panikuj...
Przecież to wciąż znajome ci tereny, prawda?
Wzięłam głęboki oddech. Może najwyższy czas przestać myśleć o takich rzeczach i trochę poimprowizować? Zacząć być dla innych, jakby to ująć, dosyć wścibskim okazem?
Moje myśli zaczęłam zagłuszać coraz głośniejszym gadaniem do siebie. Kiedy wypowiadałam słowa, odpędzały one wszystko, co przychodziło do loreciej głowy. Bardzo dobrze. Może wyjdę na wariatkę, ale przestanę zadręczać umysł i wreszcie przyswoję wiedzę!
Szłam dalej rozmawiając ze sobą o pogodzie, elektrowniach jądrowych oraz tej parnej pogodzie. W pewnym momencie zobaczyłam leżącą pod drzewem dziewczynę. Miała prześliczne blond włosy, a ja w dodatku miałam wrażenie, jakbym kiedyś ją gdzieś widziała. Pomachała mi z szerokim uśmiechem. Niezbyt wiedziałam, co robić. Znamy się? Widocznie tak, jednak pod okularami przeciwsłonecznymi nie jestem w stanie rozpoznać twarzy tej tajemniczej persony.
Odmachałam jej, starając się przypomnieć, kogo ona mi przypominała.

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu [1]

Było gorąco. Temperatura zabijała nawet najwytrwalszych, serce moje praktycznie drżało na myśl o wyjściu na taką parówkę, ponieważ praktycznie już w mikrofalówce byłoby wszystkim lepiej, ale jak mus to mus. Rozejrzałam się wokoło, rozpięłam kolejny guzik w górze od mundurka, zastanawiając się, dlaczego ci wymyślni, anorscy projektanci nie zaplanowali czegoś szczególnego dla nas na lato. przecież to wszystko aż się prosiło o inną wersję ubrania, co byśmy nie pomarli wystawieni na wredne promienie słoneczne. 
Założyłam okulary przeciwsłoneczne, wzięłam ze sobą książkę od wróżbiarstwa i zaczęłam naukę. Co prawda nie wzięłam rozszerzenia po powrocie, ale nadal zapowiadało się całkiem ciekawe lato. Chciałabym zdawać jednak przedmiot jako pracę końcoworoczną, nawet jeżeli profesor Nibyłowski w ogóle się do tej roboty nie nadawał, to zawsze mogłam próbować posiłkować się materiałem źródłowym z książek.
Poczekamy-zobaczymy, na razie po prostu wszystko szło do przodu. Powoli dogadywałam się coraz lepiej z Jamesem i Dexterem, choć nadal nie było to tym samym, co kiedyś. Staraliśmy się egzystować na jednej płaszczyźnie, unikając wzajemnego mieszania, ale kto wie, co z tego niedoszłego trójkąta jeszcze nam wyniknie. Na razie cieszyłam się dniem wolnym od pracy, bo Mińskiem zajął się Nibyłowski i to była najlepsza rzecz dzisiejszego dnia. 
Rozłożona wygodnie na trawie, oparta plecami o drzewo, dostrzegłam w końcu przechodzącą alejką znajomą twarz. Jeżeli dobrze pamiętam, to wprowadzał dziewczynę James albo Dexter, a same nie zawarłyśmy nigdy bliższej znajomości, ale może warto to zmienić? 
Pomachałam w jej kierunku, uśmiechając się szeroko. 

środa, 11 kwietnia 2018

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu [0]

Plan pochłonięcia wielkiej ilości wiedzy spełzł na niczym i poddałam się już po zawstydzającej rozmowie z Nivanem. Słusznie stwierdził, miał rację, ale niezręcznie było mu ją przyznać, więc po krótkim jego monologu, wyprosiłam za drzwi, rzucając jednego rubla za zmarnowany czas. Kontakty międzyludzkie z innymi właśnie tak wyglądały. Miałam wrażenie, że jedyne, co robię w tej szkole, to egzystuję. A to również wpływało na innych negatywnie.
Chciałam odpocząć od dręczących mnie myśli i powracających snów o rodzicach, dlatego, po ściągnięciu wszystkich ogłoszeń, postanowiłam zrobić sobie spacer wokół szkoły. Dawno nie przebywałam na dworze, bo zbyt gorące temperatury fatalnie wpływały na moje samopoczucie. Zaskoczyło mnie, że na dworze jest taki zaduch, iż samo oddychanie sprawiało nie lada trudność. Tak bywa, a ja nie zamierzam rezygnować z kolejnej rzeczy. Przejdę ten fragment, choćbym miała zemdleć z wycieńczenia!
Zrobiłam krok w stronę dworu, czując ten okropny, wręcz duszący gorąc. Mogę założyć się o własne życie, że nadprzyrodzone siły planują roztopić mnie za wtrącanie się w nie swoje sprawy. Nie jestem doskonała, ale przecież to nie powód, żeby mnie mordować, prawda? W końcu to przecież tak wyższe siły mszczą się na Bogu ducha winnych ludziach, czyż nie?
Zadręczanie głowy pytaniami bez odpowiedzi nie przyniesie niczego dobrego. „Loretta, przestań odwalać jakąś manianę. Miałaś tylko wyjść na spacer!” – pomyślałam, aby po chwili zrobić pierwszy krok na dworze.
.
.
.
.
.
.
template by oreuis