Cicho nuciłam sobie pod nosem jeden z utworów Mozarta, gdy dotarło do mnie, że nie mam kontroli nad tym, gdzie idę. Nie panikuj, nie panikuj...
Przecież to wciąż znajome ci tereny, prawda?
Wzięłam głęboki oddech. Może najwyższy czas przestać myśleć o takich rzeczach i trochę poimprowizować? Zacząć być dla innych, jakby to ująć, dosyć wścibskim okazem?
Moje myśli zaczęłam zagłuszać coraz głośniejszym gadaniem do siebie. Kiedy wypowiadałam słowa, odpędzały one wszystko, co przychodziło do loreciej głowy. Bardzo dobrze. Może wyjdę na wariatkę, ale przestanę zadręczać umysł i wreszcie przyswoję wiedzę!
Szłam dalej rozmawiając ze sobą o pogodzie, elektrowniach jądrowych oraz tej parnej pogodzie. W pewnym momencie zobaczyłam leżącą pod drzewem dziewczynę. Miała prześliczne blond włosy, a ja w dodatku miałam wrażenie, jakbym kiedyś ją gdzieś widziała. Pomachała mi z szerokim uśmiechem. Niezbyt wiedziałam, co robić. Znamy się? Widocznie tak, jednak pod okularami przeciwsłonecznymi nie jestem w stanie rozpoznać twarzy tej tajemniczej persony.
Odmachałam jej, starając się przypomnieć, kogo ona mi przypominała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz