— W takim razie zapraszam za mną — mruknęła, odwracając się na pięcie z niebywałą gracją i ruszając w kierunku prawdopodobnie akademika. Szybkie spojrzenie na papiery trzymane w dłoni, a później zielonkawe tęczówki padły na mnie. Jakby chciała się upewnić, że na pewno idę. Uniosłem kąciki ust, że tak, idę, spokojnie i nie zamierzam się na razie zgubić. — Budynek, do którego zmierzamy, to akademik, tam za nami na lewo to główny gmach, prawo biblioteka, tam w oddali, też na lewo możesz zobaczyć blok mieszkalny, również znany jako piekielna instytucja, tam żyją i funkcjonują nauczyciele. Podobno powietrze zawiera więcej promili niż krew Mińska po całonocnym opierdalaniu się z Nibyłowskim i Remusem. To jest dyrektor, konus od wróżbiarstwa i ćpun z artystycznych, kolejno odlicz. Właśnie, póki jeszcze mam po drodze, dostaniesz superduper wypaśny, wypierdolony w kosmos tablecik znany jako kurwa... Przepraszam, kuralet. Będziesz tam miał wszystkie potrzebne informacje, poradniki, cząstki podręczników, plany lekcji i mapki, a jak się postarasz i ładnie poprosisz, to od Oakleya dostaniesz cynk do naszej wspólnej, skrzętnie ukrytej przed radą pedagogiczną sieci, takie media społecznościowe, coś na kształt Twittera, znasz chyba, nie? No, masz nawet zaszczyt wybrać sobie kolorek sprzętu. Czarny, biały, kremowy, kolorowy, niebieski, różowe chyba też zostały. To jak?
Dziewczyna nawijała jak katarynka, a ja w tym całym zamieszaniu starałem się wyłapywać najważniejsze informacje. Dodatkowo ten mało formalny ton, jakim mówiła. Zazwyczaj wszyscy starali się mówić ładnie i pięknie, ale to cudaczne dziewczę najwyraźniej nie trzymało się tego schematu. Ciekawa osoba, nie powiem. Skwitowałem to wszystko krótkim parsknięciem śmiechem, machając delikatnie głową.
— Wezmę niebieski — odparłem, poprawiając pasek torby na ramieniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ezra Prescot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ezra Prescot. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 maja 2018
czwartek, 3 maja 2018
Wprowadzenie: Ezra [3]
Etykiety:
Ezra Prescot,
Wprowadzenie: Ezra
Dziewczyna nie wyglądała na zbyt zadowoloną z tego wszystkiego. Z dnia, z tego, że musiała właśnie użerać się z wprowadzeniem nowego.
— Hej, tak, to mnie dosięgnął ten zaszczyt — ten przekąs, mogę przysiąc, był wręcz namacalny. — Renee. Przedstawię cię naszej cudownej placówce, pokażę najistotniejsze miejsca, twój pokój, opowiem co, jak i kiedy trzeba. Wolałbyś najpierw zobaczyć swoje zakwaterowanie i nie wiem, zostawić tam bagaże, czy od razu idziemy w teren?
Spojrzałem na torbę i walizkę. Niby ciężkie nie były, ale łazić z tym, zaplącze się toto, spadnie gdzieś. A w torbie był jeszcze futerał z ukulele. Wolałbym nie ryzykować jakiegokolwiek uszczerbku na ukochanym instrumencie.
— Miło poznać. Jeśli to nie problem, to wolałbym najpierw zostawić rzeczy w pokoju. Zapowiada się na dłuższy spacer i nie chciałbym użerać się z ciąganiem walizki — mruknąłem, pakując jedną rękę do kieszeni, drugą trzymając wciąż na rączce.
Dziewczyna nie przestawała mnie obserwować, dałbym sobie rękę uciąć. Nawet dwie. Wbrew pozorom ja również wolałbym teraz robić coś innego, ale co zrobić. Byle tylko odklepać to wszystko i mieć za sobą. Później sam się gdzieś przejdę. Albo prześpię, bo kto to wymyślił żeby wyruszać o tak wczesnej porze. Ewentualnie skończę tak, że zaszyję się gdzieś z ukulele.
— Hej, tak, to mnie dosięgnął ten zaszczyt — ten przekąs, mogę przysiąc, był wręcz namacalny. — Renee. Przedstawię cię naszej cudownej placówce, pokażę najistotniejsze miejsca, twój pokój, opowiem co, jak i kiedy trzeba. Wolałbyś najpierw zobaczyć swoje zakwaterowanie i nie wiem, zostawić tam bagaże, czy od razu idziemy w teren?
Spojrzałem na torbę i walizkę. Niby ciężkie nie były, ale łazić z tym, zaplącze się toto, spadnie gdzieś. A w torbie był jeszcze futerał z ukulele. Wolałbym nie ryzykować jakiegokolwiek uszczerbku na ukochanym instrumencie.
— Miło poznać. Jeśli to nie problem, to wolałbym najpierw zostawić rzeczy w pokoju. Zapowiada się na dłuższy spacer i nie chciałbym użerać się z ciąganiem walizki — mruknąłem, pakując jedną rękę do kieszeni, drugą trzymając wciąż na rączce.
Dziewczyna nie przestawała mnie obserwować, dałbym sobie rękę uciąć. Nawet dwie. Wbrew pozorom ja również wolałbym teraz robić coś innego, ale co zrobić. Byle tylko odklepać to wszystko i mieć za sobą. Później sam się gdzieś przejdę. Albo prześpię, bo kto to wymyślił żeby wyruszać o tak wczesnej porze. Ewentualnie skończę tak, że zaszyję się gdzieś z ukulele.
środa, 2 maja 2018
Wprowadzenie: Ezra [1]
Etykiety:
Ezra Prescot,
Wprowadzenie: Ezra
Podróże, ach podróże. Kochałbym je jeszcze bardziej gdyby nie jeden, malutki, tyciusieńki szczegół. Wróć, ten akurat nie był aż taki tyci. Skrzydła o rozpiętości dwóch i pół metra małe raczej nie były. A walcie się wszyscy. Dlaczego jakiś gen się nie zamienił, zmutował czy cokolwiek tam mogło się stać i nie mogłem mieć mniejszych skrzydeł, jak matka. Ale nie, absolutnie. Bo przecież to duma, no patrzcie wszyscy jakie Ezra ma piękne, duże popylacze. Widać, że wdał się w ojca. Odliczałem minuty, aż znajdę się na miejscu. Stary dziad nie miał nawet czasu, żeby mnie odwieźć. Razem z matką rzucili na odchodne tylko kilka słów, a potem wypad. Gdy tylko samochód się zatrzymał, miałem ochotę wyskoczyć na zewnątrz. Jednak żeby tak kolorowo nie było, znowu przeszkodziły mi skrzydła. Posłałem całą wiązankę takich i owakich, dopiero później powoli i spokojniej wysiadając z auta. Zgarnąłem z bagażnika torbę oraz walizkę, czym prędzej zmywając się w stronę budynku. Przynajmniej tutaj będę miał od nich spokój. Zacząłem szukać osoby, która miała mnie wprowadzić. Nie istotnym było to, że zapomniałem, kim owa osoba miała być. Błąkając się tylko odrobinę, zauważyłem kawałek dalej dziewczynę o włosach jak marchewka. Nic nie poradzę na to, że była to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy, gdy ją zobaczyłem. Postanowiłem mimo wszystko zachować dla siebie tą uwagę. Nie potrzebuję już na starcie robić sobie wrogów, choć takowych raczej nie miałem. Ta szkoła to miało być coś nowego i dobrego.
— Hej, jestem Ezra. Czy to ty masz mnie wprowadzać? — spytałem, drapiąc się w tył głowy.
— Hej, jestem Ezra. Czy to ty masz mnie wprowadzać? — spytałem, drapiąc się w tył głowy.
wtorek, 1 maja 2018
KA: M.S.EP.2
Etykiety:
Ezra Prescot,
Karta Atlancka
Podstawowe informacje:
Imię: Ezra
Nazwisko: Prescot
Wiek: 20 lat
Klasa: Słońca
Miejsce Zamieszkania: Do uzupełnienia [Akademik]
Rozszerzone informacje:
Kluby: Klub muzyczny
Przyjaciele: Brak
Sympatia: Brak
Wrogowie: Brak
Tożsamość:
Wzrost: 185 cm
Waga: 70 kg
Kolor oczu: Błękitne
Kolor włosów: Blond
Cechy szczególne: Gdzie ten szarpidrut? Znowu na drzewo polazł?
Rasa: Ikar
Informacje Użytkowe:
Oceny: Brak
Stan Konta: 200 rubli atlanckich
Ekwipunek:
Kuralet (1)
Komplet podręczników (klasa pierwsza)
Zestaw mundurków (letni i zimowy)
Karta Transportowa (semestr)
Karnet Stołówkowy (semestr)
Imię: Ezra
Nazwisko: Prescot
Wiek: 20 lat
Klasa: Słońca
Miejsce Zamieszkania: Do uzupełnienia [Akademik]
Rozszerzone informacje:
Kluby: Klub muzyczny
Przyjaciele: Brak
Sympatia: Brak
Wrogowie: Brak
Tożsamość:
Wzrost: 185 cm
Waga: 70 kg
Kolor oczu: Błękitne
Kolor włosów: Blond
Cechy szczególne: Gdzie ten szarpidrut? Znowu na drzewo polazł?
Rasa: Ikar
Orientacja: Biseksualna
Oceny: Brak
Stan Konta: 200 rubli atlanckich
Ekwipunek:
Kuralet (1)
Komplet podręczników (klasa pierwsza)
Zestaw mundurków (letni i zimowy)
Karta Transportowa (semestr)
Karnet Stołówkowy (semestr)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
