niedziela, 15 kwietnia 2018

Złote Runo [1]

Zacznijmy od tego. Zgubiłem sweter.
I kurwa, mógłbym łazić jak głupi po całej szkole, zaglądając w każdy kąt, jak robiłem to z Izel, ale bądźmy wszyscy poważni, samemu to tak nie, meh, komu w ogóle się chce, po taki sweter w dodatku, przecież mam ich wystarczająco, a na dworzu i tak duchota, w sumie niby po co miałby on mi być.
A może ja po prostu zostawiłem go gdzieś w niezapamiętanym przeze mnie miejscu, chcąc zwabić jakąś ofiarę w swoje sidła, bo w sumie to zaczynało mi się powolutku nudzić, w końcu ile można użerać się ze zdecydowanie przewidywalnym Davonem?
Nie, drodzy państwo, muszę was zawieść, do aż tak przebiegłych jednak nie należałem (ale zawsze mogłem skorzystać z okazji).
I w sumie to po prostu pozostawało mi zaszycie się w zaciszu własnego królestwa, pokoju, który udało mi się po wielu walkach i bitwach posprzątać, złożyć porozrzucane ciuchy, schować je do szafy, pościelić łóżko i tego typu rzeczy. Nawet nie wiecie, jak dumny z siebie byłem, przysięgam, bo poznajdywałem przy okazji kilka potrzebnych mi rzeczy, w tym pudełko kart, dzięki czemu miałem czym zająć swoje dłonie. Siedzenie na łóżku, układanie pasjansa i czekanie na osóbkę z moim swetrem.
Brzmi jak plan idealny.
Chyba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis