niedziela, 15 kwietnia 2018

Oszukać przeznaczenie? [0]

Konieczna potrzeba udowodnienia sobie, że jestem silny i niezależny szybko zmieniła się w czyste fantazje i wręcz uzależnienie od myśli, że nie mogę orbitować tylko i wyłącznie wokół obiektu zainteresowań, bo na dobre mi to zdecydowanie nie wychodziło.
W końcu moje imię i nazwisko zobowiązuje, a doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że mogłem mieć każdego, kogo tylko chciałem. Wystarczał uważny wzrok, firmowy uśmiech numer trzydzieści cztery, kilka miłych słów i puszczenie oczka.
Byłem przeświadczony o swojej zajebistości. Taka prawda, co poradzić.
W końcu kto inny, jak nie ja odważył się zruchać pierwszą lepszą dupę na biurku dyrka, a potem jeszcze wymownie spoglądać w te świńskie ślepia?
Potrzebowałem tylko ciszy, spokoju, odkorowania się i kogoś, na kim mógłbym zawiesić oko, spoglądać z uśmiechem i zdecydowanie nie mogła być to ta osoba.
Skakanie z kwiatka na kwiatek nigdy nikomu nie wychodziło na dobre, ale miałem nadzieję, że będę pierwszym wyjątkiem w historii, a świat, los, Karmy Yamira, czy inne Pedigree po prostu zlitują się nad moją już ledwo zipiącą osobą.
Dlatego też posunąłem się do kolejnego głupstwa, mając nadzieję, że jeśli sam się nieco przyczynię do działań, to potem pójdzie już tylko z górki.
— Pójdziesz ze mną na kawę? — spytałem śmiało, tarasując mężczyźnie drogę. Różowy pióropusz zafalował niebezpiecznie szybko, czerwonawe oczy spoglądnęły na mnie uważnie i nieco podejrzliwie, a ja mogłem tylko ładnie uśmiechnąć się do chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis