— Dobra, bagaże proponuję zostawić ci tutaj, nie ma sensu ich cały czas tachać, a i nikt ci ich raczej nie ukradnie — powiedział, parskając śmiechem, a ja, nawet jeśli się z nim po cichu zgadzałam, że te bagaże powoli robiły się zdecydowanie zbyt ciężkie, to hej! Moja torba to niezbędnik mojej codzienności, wręcz część mnie. To jakby wyrwać mi płuca, a potem oczekiwać, że będę normalnie funkcjonować. Dobra, koloryzowałam trochę. Jednak i tak wzięłam torbę, resztę rzeczy zostawiając i podreptałam za Fomą ku przygodzie, nieznanemu horyzontowi, ziemiom czy cokolwiek z tych rzeczy. Standardowa rundka po terenie, recytowanie rzeczy, które powinnam zapamiętać, co robić, nie robić, kogo się trzymać, kogo unikać. Ah, rutyna. Jedynie karta była rzeczą zmienną, bo to nie zawsze karta jest. Czasami wcale jej nie było.
— Dobra, jeszcze jedno pytanie, niezwykle ważne. — Uniosłam jedną brew, zastanawiając się, jakież to może być pytanie, ale zaraz moje wszelakie pytania oraz podejrzenia zostały rozwiane. — Jaki kolor kuraletu będziesz chciała? To takie urządzonko na którym sprawdzisz swój plan lekcji czy stan konta, mapę uczelni i jakieś aktualne informacje. Przydaje się. — Zamrugałam, patrząc na blondyna, a w następnej chwili parsknęłam śmiechem.
— Biały może macie? — spytałam z szerszym niż przedtem uśmiechem. Wycieczka była bardzo miła, nie powiem, że nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz