sobota, 17 lutego 2018

Walentynkową zabawę czas zacząć! [4]

Dziewczyna zrobiła się czerwona jak dojrzałe jabłko, aby następnie wybuchnąć cichym, nieporadnym śmiechem, na co ja opowiedziałem tym samym. Czyli się udało, walentynka zaliczona, sam pomysł nie spalił na panewce, dziewczyna się uśmiechnęła. To dobrze.
— Dziękuję, jest naprawdę świetna i trzymam za słowo. Myślę, że kawiarnia to dobry pomysł — stwierdziła, cały czas obracając kartkę w swoich dłoniach i przeglądając ją uważnie. — Mam nadzieję, że lubisz urocze pieski — oświadczyła, po czym wyciągnęła tą swoją i podała mi ją, a ja grzecznie ją wziąłem, bo hej, co innego niby miałem zrobić. Pokiwałem głową i sam wziąłem się za oglądanie drobnego, walentynkowego prezentu.
A kartka była naprawdę ładna, staranna i chyba, a raczej napewno poświęciła na nią trochę więcej czasu ode mnie. Odwzajemniłem szeroki uśmiech, rysunek przedstawiał pieska ze skrzydełkami, a pieska naprawdę uroczego, więc nikomu nie udałoby się powstrzymać uśmiechu. Nawet największemu twardzielowi.
— Bardzo dziękuję, kartka jest cudowna, w sumie cudowniejsza od mojej — powiedziałem, parskając śmiechem. — Zagości u mnie na biurku, honorowe miejsce gwarantowane, obiecuję — stwierdziłem i wyprostowałem się. — To co, uciekamy stąd i biegniemy jak najszybciej do miasta, do kawiarni, żeby zając jak najlepsze miejsca zanim wszyscy inni to zrobią, bo w sumie już się do tego gotują?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis