— Nawet nie wiesz, jak bardzo będę ci kibicować i trzymać za ciebie kciuki — oświadczyła, uśmiechając się szeroko, a w same jej ciało wstąpiła jakaś nowa, tajemnicza energia, bo wyprostowała się jak struna, głos znowu stał się troszkę donośniejszy. A jak z nią, tak i ze mną, więc i ja w końcu się szczerze uśmiechnęłam. Pierwszy raz od początku tej rozmowy. — No, a teraz proponuję jakąś herbatkę i ciasteczko na poprawienie nastroju, co ty na to? — zapytała zielonowłosa czarownica, a do moich oczu dołączył jeszcze wesoły błysk spowodowany propozycją jedzenia słodkości.
Pokiwałam energicznie głową.
— Bardzo chętnie, dziękuję za propozycję — odpowiedziałam, dygając ładnie, w końcu jak dobrze wychowanej dziewczynce przystało.
Nareszcie odeszłyśmy od tego okna, nareszcie schowałyśmy się pomiędzy tłumem na korytarzu, bo przecież ślepa nie byłam i doskonale widziałam już te czające się na plotki potwory, które tylko czekały aż jednej z nas podwinie się noga. No cóż, nie teraz, nie dzisiaj i nie jutro, bo ja potykać się nie planowałam.
A herbatka naprawdę była dobra. Tak samo jak ciasteczka.
I w końcu choć przez chwilę nie myślałam o chłodnych, błękitnych oczach, które może jednak nie były całym światem, tak jak czasami myślałam.
Dobrze, przyjemnie, cicho, spokojnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz