sobota, 17 lutego 2018

Śmiech to zdrowie [21]

W złotych oczach pojawił się nikły błysk, a uśmiech na twarzy nieznacznie się poszerzył i w sumie to zrobiło mi się ciepło, miło, więc go odwzajemniłam, chowając przy tym to samo, niesforne pasmo co zawsze za ucho, podczas gdy chłopak bawił się materiałem szarej koszulki pomiędzy palcami.
— Ja już ci mówiłem, co sądzę o twoich wizytach, pytaj się Yamira — oświadczył w końcu Nivan, podnosząc się na łokciach, a ja przerzuciłam wzrok gwałtownie na niego. — To jak, Yamuś? Nie masz nic przeciwko? Yamuś nie ma nic przeciwko, jak widać. — Parsknął śmiechem, jego znajomy pokiwał głową i znowu opuścił złote oczy na własną koszulkę. — Popracuję nad nim, spokojnie — szepnął, tym razem już tylko w moją stronę, a mnie dosłownie zamurowało.
Spojrzałam się na niego z wysoko podniesionymi brwiami, jakby do końca nie rozumiejąc, o co chodzi. Pokiwałam tylko głową, nogi podciągnęłam pod brodę, a dłonie splotłam na stopach. Westchnęłam, spoglądając na okno.
— Przyjemnie tu u was — mruknęłam, uśmiechając się nikle, a złote pasma wykorzystały tę chwilę mojej nieuwagi i uciekły zza ucha, co skwitowałam cichym, oburzonym prychnięciem.
No bo jak to tak, nie pozwoliłam w końcu, a teraz to już całkowicie nic nie widzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis