piątek, 16 lutego 2018

Stolarz płakał, jak sprzedawał [13]

Renee spytała, jaką lubię herbatę i jednocześnie przeglądała przeróżne nazwy różnych herbat. Bez wahania odparłam, że Earl Grey z cytryną. Mogłabym do końca życia ją pić, nawet jeśli to ta herbata miałaby być powodem mojej śmierci. W czasie, kiedy dziewczyna wybierała coś dla siebie, ja szybko rzuciłam okiem na jej pokój. Wszystkie tutaj wyglądały niezbyt podobnie. Jednak żeby się zbytnio nie zapędzać, podreptałam do Renuli, co by jej trochę pomóc. Było to tylko rozstawienie kubków, cukru oraz innych drobnych i względnie małostkowych rzeczy, które połączone tworzyły jedną, wielką całość. Nie byle jaką całość, bo przecież popijanie herbaty, jeszcze w dobrym towarzystwie, należało do rzeczy przyjemnych. Kiedy woda się gotowała, przysiadłyśmy na łóżku. Przez chwilę trwała cisza, a w tle słychać było pracę elektrycznego czajnika. Mimo wszystko nie była krępująca. Odchyliłam się lekko do tyłu, podpierając na rękach. Następnie mój wzrok spoczął na dziewczynie. Postanowiłam iść po najmniejszej linii oporu.
— Skąd jesteś? — zagadnęłam.
Miałam po cichu nadzieję, że może również z Aleraji albo chociaż okolic. Miło byłoby się spotkać lub ewentualnie razem ponarzekać na dany teren i ludzi. Poza tym to pytanie należało do standardowego zestawu, jeśli chciało się kogoś nowego poznać. Renula już chyba przymierzała się do odpowiedzi, ale przerwał jej dźwięk oświadczający, że woda jest gotowa. Skierowałam wzrok na czajnik. Kliknęło, pstryknęło, a światełko na włączniku zgasło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis