piątek, 16 lutego 2018

Twój były zdechnie [1]

— Aha —  mruknął, otwierając oczy. — Wprowadzałeś go? — Skinąłem głową, przypominając sobie jeszcze raz całą sytuację. Niewybredny komentarz na temat jęczenia Fomy, ewidentnie był skierowany w moją stronę, irytujący, dobitny przytyk, który bolał głównie dlatego, że był wymierzony w osobę ważną dla mnie. Innymi słowy przy następnej powtórce z rozrywki, pan Adam W., najzwyczajniej w świecie zarobi w mordę. Nie zważając na żadne koligacje polityczne, niesprzyjające okoliczności i tak dalej, ponieważ taka zniewaga krwi wymaga.
— Dupek bez polotu i ogłady — streściłem całe spotkanie jednym zdaniem, doskonale wiedząc, że przemawia przeze mnie irytacja. Adam był cierpliwym, wrednym graczem, czasem mógł nawet stanowić w jakiś sposób mętną rozrywkę na szybko, ale nie nadawał się na interesujący obiekt badań. Ewentualnie nagła nutka nienawiści i zazdrości związana z moim zawłaszczeniem Fomy, obrączka, o obrączce trzeba będzie jeszcze porozmawiać ze dwa razy i dojść do porozumienia, mogła uczynić całą sytuację nieco ciekawszą.
— Muszę przyznać, że umie posługiwać się słowem, ale to nadal idiota, troglodyta i człowiek, który nie zasługuje na jedne cudze spojrzenie — wycedziłem przez zaciśnięte zęby, gdy ponownie przypomniałem sobie o jego uwadze. — Jeżeli tylko zrobi krok w twoją stronę, upewnię się, że do domu wróci w kawałkach i z brakami w niektórych częściach ciała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis