piątek, 16 lutego 2018

Niech żyją pajęczaki! [18]

— O cukrze nawet nie wspominaj, jemu naprawdę się w dupie poprzewracało. — Grymas zagościł ponownie na twarzy niebieskowłosego, jednak zaraz zmienił się na delikatny uśmiech. Niczym w kalejdoskopie. — Chwała znajomościom, mam zamiar ogarnąć sobie w końcu zaczarowaną torbę z drugim dnem na lewo, bo inaczej tego roku nie przeżyję. — Czyli mocno dawał w kość ten zakaz. Cóż, gdyby w mojej poprzedniej szkole, Luvert też coś takiego zrobiła, po raz pierwszy użyłabym moich czerwonych mrówek w jakimś złośliwym celu. I jawnie złamała regulamin. — Co do ludzi... Nie wiem, czego nie wiesz, a nie chce sprzedawać informacji oczywistych.
Machnęłam nogami, podsumowując w głowie zebrane informacje oraz osoby, które "znałam". Westchnęłam cicho, spuszczając głowę i podrapałam się po karku, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć.
— Ogarnęłam tylko samorząd, o reszcie nic nie wiem, ni kija nie kojarzę żadnych informacji, nie licząc twarzy i imienia. Także możesz bluźnić, układać pieśni pochwalne i truć o wszystkich oraz wszystkim. Chętnie posłucham, zwłaszcza że jedna subiektywna opinia mi niewiele da, a dwie to przynajmniej będę mogła porównać — powiedziałam w końcu, prostując się na swoim miejscu i położyłam torbę na swoich kolanach. Powinnam zacząć praktykować zaklęcia zmniejszające, bo ilość rzeczy, które w niej chowałam, rosły z każdym dniem, a chciałam, żeby jeszcze trochę mi posłużyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis