— Sprawdź, czy na dole też jest lapis lazuli. — Tyle śmiechu, tyle zabawy i prychający na wszystkie komentarze złotego chłopaka Nivan. Uśmiechnęłam się pod nosem, śmiejąc się cicho z niewybrednego komentarza chłopaka. No cóż, atmosfera udzieliła się wszystkim w pokoju.
— A co do Hopecrafta — spojrzał na mnie błękitnymi oczami i w sumie zgubiłam się jeszcze bardziej, uśmiechając się marzycielsko — zawsze i wszędzie, nie wiedziałaś? No tylko spójrz na te włosy, na ten wąs — powiedział, a mi pozostało pokiwać głową, bo w sumie się z nim zgadzałam, co do zarostu oczywiście. Sama mu radziłam, jeszcze doskonale to pamiętam. Uderzenie o ścianę też. Uprzedzając pytania, tak, bolało, miałam guza na głowie przez kilka dni po tamtej sytuacji.
I wtedy jego dłoń znalazła się na moim udzie, na miejscu, które w sumie dotykałam tylko ja, tylko moje palce muskały tam skórę, a teraz i te jego delikatnie jadące wzdłuż nogi. Zadrżałam, ale nie uciekłam, wręcz przybliżyłam udo do ręki.
Tak, nasze zabawy zdecydowanie przekroczyły dawne granice, a jego oddech na szyi był tak monotonny, tak denerwujący, a przy tym tak go potrzebowałam, chciałam, żeby usta znajdowały się blisko, żeby nie uciekał, bo było ciepło, choć wróć, ciepło było chwilę temu, teraz było gorąco i nawet nie zauważyłam, kiedy na moje policzki wypłynął delikatny rumieniec.
— Taka pizda, że mógłby robić za model 3D waginy w gabinetach ginekologów — powiedział.
— Lubisz to słowo — zauważyłam. — Pizda w sensie. Ale no dobrze, nie masz czego być zazdrosnym, masz tylko jedną fankę cały czas latającą za tobą, a nie ich rzeszę. — Uśmiechnęłam się, parskając śmiechem, a dłoń pojechała jeszcze niżej.
Oborze, co ja robiłam.
I biedny Yamir, który musiał być tego wszystkiego świadkiem.
A Renee mnie zabije, przysięgam.
I Foma.
A jak Foma, to i Dexter.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz