niedziela, 18 lutego 2018

Masz bardzo ładne oczy [0]

Kolejny nudny dzień, kolejny nudny tydzień, a ja spędziłam go, nie robiąc praktycznie nic. No cóż, tkanki pobadałam, geny przejrzałam, sprawdziłam reakcje na poszczególne odczynniki, nic nie odkryłam, przykro mi, świat jeszcze nie jest na mnie gotowy, choć miałam gdzieś z tyłu głowy, że jestem już blisko, bliziutko i kto wie, może odkryję coś przełomowego? No ale, nie w tym tygodniu.
Dlatego już po raz kolejny snułam się po korytarzu akademika, rozmyślając jak najmniej o błękitnych oczkach, które zdecydowanie wbiły się mocno, za mocno w mój umysł. Szybkie wskoczenie do Fomy, ładne uśmiechnięcie się i pomachanie łapką, podkradnięcie mu ciastek, a potem wybiegnięcie z pokoju na tyle szybko, żeby mnie nie złapał i nie powalił łaskotkami na materac.
W sumie cała ja musiałam zabawnie wyglądać. Z ciastkiem zwisającym z ust, kocem narzuconym jak peleryna i ciągnącym się po podłodze, różnych skarpetkach i nieuczesanych włosam. Panno Przewalska, co się dzieje, gdzie się podziało to całe twoje ogarnięcie, lalkowata perfekcyjność i idealność? Nie ma, zmyła się, wyjechała na wakacje i bardzo mi z tym dobrze, dziękuję za waszą troskę. Kto wie, może wynikało to z ciągłych bólów brzucha, skurczów i słabych nóg.
Ale nawet skocznym krokiem jak na tamten okres, nucąc piosenkę z Mamma Mii, bo w końcu to tak cudowny musical, doszłam w końcu do pokoju tajemnic, miejsca, gdzie zdecydowanie działy się rzeczy magiczne.
Renee mnie ostatecznie zabije, ja to wiem.
Zapukałam trzy razy w drzwi.
I gdy już myślałam, że otworzy mi je pan w różowych włosach, z góry spojrzały na mnie złote oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis