piątek, 22 września 2017

[EP] Od Shioko, CD Vene

Nie trzeba było powtarzać po raz drugi. Dziewczyna jak najszybciej uruchomiła aparat i dosłownie uderzyła fleszem po oczach chłopaków. Mój uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, udało się uchwycić, kiedy ich usta akurat były ze sobą złączone. Dexter dosłownie zgromił nas wzrokiem "lepiej nie przychodź w przyszłym tygodniu na lekcje". Nie potrafiłam się tym wtedy przejąć. Vene dosłownie zaciągnęła mnie do środka pomieszczenia, a chwilę za nami ruszył cały tłum. Niektórzy rzucali spojrzenia, które wyraźnie sygnalizowały, że nie mają pojęcia, co właściwie właśnie zaszło. O jejku, co ten alkohol robi z ludźmi... Przy okazji, jakaś dziewczyna paradowała boso.
— Mamy odpowiedź! Dexomę możemy odhaczyć z listy. Przydzielone im osoby chyba czują rozczarowanie. Albo ulgę — zaśmiała się Vene, zachęcając mnie do przejrzenia zdjęć. Rzuciłam okiem na fotografie, nie wydawało mi się, żeby którakolwiek wyszła nieostra albo zbyt prześwietlona. Może i nie siedziałam w fotografii, ale to wszystko to były po prostu podstawowe informacje (i kwestia dobrego gustu, może są osoby, które lubią prace wykonane "na odwal").
— Będziesz chciała kopię? — zapytała ze śmiesznymi iskierkami w oczach. A może to tylko światło się odbiło...
— Jeszcze pytasz?! — Uśmiechnęłam się. — Oczywiście, że będę chciała! I przypuszczam, że nasze gołąbeczki też...
W tym momencie poczułam, jak ktoś puka mnie w ramię. Obejrzałam się za siebie, dostrzegając sporo wyższą, na dodatek w całkiem wysokich butach, dziewczynę.
— Wiesz, co się tam stało? — zapytała. Przez pierwszy moment nie wiedziałam, czy powinnam była wziąć to na serio.
— To ty nie wiesz?! — Obdarzyłam ją szerokim uśmiechem. Jak dziwnym było to, że z otwartej osoby przeszłam w skrytą i nieśmiałą, a teraz znowu zaczęłam się powoli otwierać na innych. Ochoczo pomagałam w samorządzie, kiedy była taka potrzeba. Nie martwiłam się już tym, że coś może się nie udać albo że zrobię coś źle i będzie na mnie. Skoro nawet akcja ze zbitym kuraletem wyszła na dobre, to i wszystko inne powinno. Na dodatek mogłam się pochwalić kolorowym tabletem, jako jedyna z całego rocznika. Hm, czy ja aby na pewno nie piłam?
— Dexoma znowu na horyzoncie! — krzyknęłam, zauważając, że krótkowłosa naprawdę zdawała się przeoczyć całą akcję. Wróciłam wzrokiem do fotografii i Vene.
— Jakoś od razu weselej i żywej się zrobiło — skwitowała.
— I te zdjęcia! Genialne! — Pod wpływem chwili zarzuciłam jej ręce na szyję. — Chyba cię kocham! — Po tych słowach szybko się cofnęłam, a na moją twarz najpewniej wpłynął rumieniec w kolorze włosów, które ostatnimi czasy dość dużo urosły. — Wiesz, nie w tym sensie... — Zaśmiałam się, najpierw nerwowo, a potem stwierdziłam, że ta sytuacja rzeczywiście była zabawna. Same pozytywy. Od tego, że nie wylosowałam chłopca, przez miłe chwile, aż do pary chłopców, która na nowo odnalazła w sobie to, czego szukali od dawna. W przyszłym roku parapetówki na pewno sobie nie odpuszczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis