— Traktuję to jako możliwość lepszego poznania cię, więc w pewien sposób tak, ale nie do końca, jakim miało być. — Wyraźnie usłyszałam każde słowo, bo dziewczyna wcześniej pochyliła się trochę. Właściwie, nie spodziewałam się, że Vene będzie aż tak... Pozytywna? To dobre słowo? Myślałam, że ucieknie, kiedy tylko zobaczy, że wylosowała właśnie mnie. Może powinnam jednak być lepiej nastawiona? W końcu nieczęsto mam na sobie sukienki, ten dzień musi być specjalny.
W którymś momencie brunetka chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła bliżej ściany, unikając środka parkietu, z którego powinny były korzystać głównie pary, pomiędzy którymi coś się pojawiło. Gdzieś pomiędzy wszystkimi widać było Herę i jej czerwone włosy, a wraz z nią kilka innych charakterystycznych osób.
— Więc, Shioko Namae, pozwól, że odbiję piłeczkę. Jak ty traktujesz tę randkę w ciemno? Bardzo rozczarowana, że trafiłaś na mnie? — Pytania padały jedno po drugim, chociaż najbardziej zdziwiło mnie, że użyła mojego nazwiska. Które, swoją drogą, było idiotyczne, bo oznaczało po prostu "imię". Jakbym nie mogła nazywać się jak jakiś ładny kwiatek...
— Byłabym rozczarowana, gdybym trafiła na jakiegoś chłopca, którego nie znam — wyjaśniłam. — No i... Sama nie wiem, jak to traktuję. Zobaczy się jak wyjdzie. Wcześniej chyba nie miałyśmy ochoty pogadać, więc co nam szkodzi? Raczej nie widzę siebie w związku, nie masz się czego bać. — Uśmiechnęłam się, spoglądając w stronę alkoholu ustawionego na jakimś barku. A może jednak...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz