piątek, 22 września 2017

[EP] Od Loretty, CD Jane

Leżałam na ziemi, gdy zaczęło się robić zbiegowisko. Wszyscy obserwowali sytuację, nawet sama organizatorka. Już chciałam się podnieść, kiedy podeszła do mnie pewna dziewczyna. Zapytała mnie czy wszystko w porządku, a następnie dowiedziałam się, że to właśnie ona jest sławną Jane.
— Aha, przepraszam, ale nie wiedziałam. Ja jestem Jane, no i, ee, witaj. Może pójdziemy się czegoś napić? – zapytała.
– Nie, dzięki. Nie piję... – powiedziałam, jednak jej już nie było. Jestem ciekawa, gdzie poszła.
Zaczęłam szukać dziewczyny wzrokiem, na próżno. To poszukam jej w innym miejscu, pomyślałam, wbiegając do innego pomieszczenia. Tam też nikt nie wiedział, kim jest. Trudno. Spędzę tę dyskotekę w swoim towarzystwie. Albo w towarzystwie lemoniady.
Moim oczom ukazała się pięknie zdobiona tacka, na której stało pięć szklanek kwaśnego napoju. Zgarnęłam wszystkie za jednym razem, po czym wybiegłam z domu organizatorki. No co? Darmowe przecież, to wzięłam.
Będąc w połowie drogi przypomniałam sobie o Jane. Pewnie czekała tam na mnie, może się martwiła albo jeszcze gorzej...
Postanowiłam, że zawrócę, ale nie pamiętałam, jaka była droga powrotna. Mam tylko nadzieję, iż nie nagrabiłam sobie tym wybrykiem, pomyślałam, poprawiwszy włosy i weszłam do mojego pokoju. Był zupełnie pusty. Widocznie moje współlokatorki dalej bawiły się w najlepsze. Poszłam do łazienki i rzuciłam się na ciepłą wodę, dopóki jeszcze była.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis