piątek, 22 września 2017

[EP] Od Van, CD Varen

— Och — mruknął, przykładając mi dłoń do czoła. — Nie masz temperatury — powiedział ze zdziwieniem. A czemu miałabym mieć. Tak, wypiłam troszkę alkoholu, można powiedzieć, że troszkę za dużo, ale żeby od razu podejrzewać, że mam gorączkę?
— Zazwyczaj narzekasz, że tylko ci przeszkadzam. I że nie możesz malować, jeżeli aktualnie gram, a ja gram praktycznie zawsze. Po prostu to nieco dziwne, że nagle odkrywasz dzięki mnie niezmierzone pokładu inspiracji. — Fuknęłam na jego słowa, choć wypowiedź chłopaka zdecydowanie to bawiło. I jeszcze mi powiedział, że mam mu nie przerywać. No cóż, Varen to Varen, jakichkolwiek by nie miał pięknych oczu. — Chodźmy lepiej sprawdzić co z Herą, trzeba powoli kończyć tę imprezę, zanim reszta ludzi nie padnie wam w salonie. Chociaż przyznam, że wolałbym się zmyć, zanim się juto wszyscy pobudzą i zagonicie ich do sprzątania tego całego burdelu — powiedział ze śmiechem, po czym wciągnął mnie z powrotem do salony. Ktoś ściszył muzykę, tu i tam zataczali się ludzie, którzy wypili o parę za dużo drinków, niektórzy się wynieśli, a reszta zasnęła gdzie popadło, na kanapie, dywanie. Jutro trzeba będzie wszystkich zagonić do sprzątania. Próbowałam zlokalizować Herę, lecz stwierdziłam, że pewnie schowała się w pokoju. Kto by się spodziewał, były jednak plusy organizowania parapetówki u siebie. Poszłam do kuchni, nalałam sobie szklankę wody i uciekłam do pokoju. Może i będę spała krótko, ale przynajmniej wygodnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis