Zaczęłam kolejno analizować najlepiej znane mi osoby, czyli te z klasy, bo wyboru nie było. Znałam wszystkich z imienia i nazwiska, więc o tyle łatwiej było. Jak na złość, nikogo o nazwisku "Pedalski" nie było. Był tylko Aurelion Podolski, który co najwyżej mógł przypominać nazwisko osoby, którą mi wylosowano.
Chwila.
Podolski.
Pedalski.
Hera.
Jak bardzo prawdopodobne mogło być, że rudowłosa zechciała zapisać każdego w tak prześmiewczy sposób? Właściwie to wszyscy mówili, że dziewczyna była szalona, ktoś nawet wspomniał, że nie zna granic, więc mogła zrobić również to. W takim razie zostało mi jedynie poszukać niebieskiego kota, czy czym on był.
Rozejrzałam się po prawie pełnym pokoju. Tańcom nie było końca, więc ciężko było znaleźć kogokolwiek. Chłopak może i wyróżniał się w świetle dziennym, ale teraz, kiedy kolor lamp zmieniał się co chwilę – znalezienie go nie należało do najłatwiejszych. Zrobiłam jeszcze kilka kroków w głąb tłumu, zastanawiając się, czy nastolatek nie jest właśnie w trakcie tańczenia z kimś innym. Aż w końcu zobaczyłam ogonek. Charakterystyczny ogon, jak mogłam o nim zapomnieć?
Z uśmiechem na twarzy podeszłam do posiadacza najcudowniejszych pod słońcem łapek.
— Cześć! — krzyknęłam, chcąc zagłuszyć muzykę. — O ciebie chodzi?! — Pokazałam mu karteczkę z napisem "Pedalski".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz