niedziela, 15 kwietnia 2018

Dofinansowanie na pędzle [4]

— Serio? Pan mnie będzie pouczał w sprawach sercowych? — Przewróciłem oczami, tak, zdecydowanie miała PMS, a ja stałem się najbliższym możliwym celem. Gówniarski ton, oburzona minka i wkurw na wszechświat. Już nawet ignorowałem całokształt, ja wiedziałem, że mnie nie szanują, ja tylko chciałem odłożyć te zasrane pieniądze i w końcu stąd wypierdolić, nie wiem, wyjechać na Bahamy i tam dokonać żywota, co nic absolutnie mi się nie podobało. Ponownie chciałem zerwać z dotychczasowym życiem, bo chociaż ten rozdział był krótki, to zdecydowanie mnie wymęczył. Może powinienem był jednak skupić się na rodzinie, którą przecież miałem. — Pan może powinien się raczej zająć własnymi sprawami, a nie zaburzać spokój innych? — Nutka irytacji w głosie, rozjuszone spojrzenie dzikiego zwierzęcia.
Gardłowe mruknięcie z mojej strony i pokręcenie głową.
— Sam mógłbym to powiedzieć przy okazji zapoznania się z moją „koleżaneczką”, panienko. No, ale jak widzę, słowo jak wróbel, a bodzie jak byk. — Frytka wskoczyła mi na głowę, podniosła się na tylnych łapkach i najwidoczniej rozglądnęła przy małej, artystycznej ostoi. — Karma istnieje, a kto pod kim dołki kopie, ten potem je zasypuje, znowu te kwiaty, losie, przecież masz tyle możliwości, zabazgraj to płótno, do kurwy nędzy, sztuka to nie tylko oddawanie rzeczywistości! Czego cię ten świętej pamięci Etho nauczył? Mówiłem, żeby kurwa kupić dobrej jakości pędzle, no spisałem mu całą listę, to kupił jakiś szajs z tworzywa sztucznego, no ja pierdolę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis