niedziela, 18 lutego 2018

Ponowne kwitnięcie [2]

Potok słów trafił we mnie nagle, policzki zostały nieprzyjemnie rozciągnięte.
— Zabić cię to mało, wiesz? Adres mój znasz, numer też, istnieje coś takiego jak listy i SMS-y. — Nie czekając dłużej i nie chcąc jeszcze bardziej denerwować dziewczyny przede mną, wyciągnąłem dłonie i znowu ją przytuliłem. Co miałem jej na to odpowiedzieć?
— Wiem, że tęskniliście, rozmawiałem już z Aurelem i spędziliśmy razem trochę czasu. Powoli wszystko porządkuję, Pelciu. Nie zamartwiaj się, poradzę sobie. — Odsunąłem się nieco i posłałem w jej stronę kolejny, szeroki uśmiech. Nie zmieniła się za wiele, nadal była miłą, kochaną Pelagoniją.
— Nie mogłem zadzwonić ani napisać, ojciec pilnował mnie dość dokładnie i nie odpuszczał. O przyjeździe nie wspominając, dobre żarty. Naprawdę was przepraszam, ciebie w szczególności. Wiem, że niesamowicie się martwiłaś przez ten czas, mógłbym ci to jakoś wynagrodzić? — Kolejny uśmiech posłany w jej stronę, chciałem schować jej żal, ukryć swoje poczucie winy i udawać, że wszystko jest w porządku. Bajzel, który się zrobił, nadal ciążył i nie mogłem pozbyć się uczucia, które towarzyszy mi od powrotu. Wszystko było okej, a ja zjawiłem się nagle, zniszczyłem to, co stworzyli sobie przez ten rok, jakby nigdy nic. Bez uprzedzenia, nie przejmując się nikim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis