niedziela, 18 lutego 2018

Laurki z chusteczek [2]

— Wiem, że Hera namieszała, a ty jesteś chora, ale mam podręczny bagaż ratunkowy — powiedział niepewnie, a ja wcale mu się nie dziwiłam po tym, co właśnie odwaliłam. Uśmiechnęłam się do chłopaka, otulając się ciaśniej kocykiem. — Mam ciastka, popcorn, stos seriali na DVD i nawet podręcznik jak się robi origami z chusteczek — dodał, jakby z dumą. Zaśmiałam się, ciesząc się, że jednak napisałam tę walentynkę. Najlepsza nie była, ale przynajmniej coś miałam.  — Więc co powiesz, Van, żeby jednak przeżyć walentynkową randkę? — spytał cichutko, jakby się bał, że odmówię. Jeszcze pięć minut temu bym tak zrobiła, ale patrząc w oczy Hopecrafta, który tak się postarał, i przytargał to wszystko tu ze sobą, i pomimo tego, że nie chciałam, żeby ktokolwiek mnie widział w tym stanie, to teraz nie można było już odmówić.
— Przepraszam za tę całą niefortunną sytuację — jęknęłam, dalej pamiętając minę blondyna, kiedy ujrzał mnie krzyczącą w drzwiach. — W sumie to nawet się cieszę, że będę miała kogoś, z kim będę mogła spędzić te walentynki, tak to bym pewnie siedziała sama i się nudziła. Proszę, to twoja walentynka — powiedziałam, podając mu wymiętą i złożoną parokrotnie kartkę, leżącą na stoliku obok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis