niedziela, 18 lutego 2018

Gdzie jest mój tygrysek? [0]

Mówcie mi więcej, naprawdę niczego nie ogarniam. Kiedy powiem, że rozumiem, nie wierzcie mi, najpewniej los robi mi psikusa, ponieważ bardzo lubi patrzeć, jak cierpię podczas kartkówek, sprawdzianów i egzaminów. Sadysta. Burknąłem pod nosem po to, aby coś tylko mruknąć i delikatnie (o ile tak się da) rzuciłem książką przed siebie. Wylądowała na blacie, więc nie musiałem jej podnosić z podłogi... Już mi się dzisiaj do niczego nie przyda, koniec końców nie wiem, co czytam i w jakim celu. Wkuwanie linijek tekstu na pamięć nie ma sensu, raczej chodzi o to, aby przyswoić sobie materiał, a nie go recytować czy coś. Dobra, dosyć tego siedzenia na tyłku. Taka ładna pogoda, wyjdę na spacer i się do kogoś przyczepię. Może jego poziom inteligencji podbije moje doświadczenie i następnym razem nauka będzie dużo przyjemniejsza.
Plątałem się, czekając aż szczęście samo mnie znajdzie i wcale nie trwało to tak długo. Pomińmy fakt, że prawie się zabiłem, wciąż przepełnia mnie radość, mogąc porozmawiać z kimś, kogo właściwie nie znam. No tak, ogar Reski, jak zwykle na wysokim poziomie. Kolega, który nieumyślnie spróbował mnie przetransportować do innego świata, odrobinę się zdziwił. Przeniosłem się do siadu i spojrzałem na jegomościa. Wyglądał na zdziwionego. Ulżyło mi, kiedy nic mu się nie stało i jego sprzęt pozostał w stanie nienaruszonym. Wózek wyglądał na drogi, co bym zrobił, gdybym go zniszczył? Do końca życia musiałbym go spłacać.
– Nic ci nie jest? – zapytałem, by się upewnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis