— Nostalgia? Cokolwiek? Przepraszam, wybiłem się nieco z rytmu. — Podciągnął rękawy marynarki, choć sama doskonale czułam chłodny powiew wiatru na ramionach, mężczyzna wyglądał, jakby było mu nieco gorąco. Po chwili zastanowienia zniknął po raz kolejny, przepraszając na moment. Miałam przez chwilę ochotę, żeby zwyczajnie się roześmiać, patrząc na doskonale widoczną tarczę księżyca, ale zaraz usłyszałam czyjś cichy głos z tyłu. Nie musiałam nawet się odwracać, żeby poczuć ciepłą dłoń na plecach, jak zawsze otuloną w skórzaną rękawiczkę. A może to skóra była ciepła? O tej porze i z lekko podchmielonym umysłem moje zdolności analizowania niebezpiecznie orbitowały w okolicach zera.
— Jak się bawisz? — spytałam, widząc, że chłopak przystanął obok mnie, trzymając w dłoni otwartą butelkę z piwem.
— Nie najgorzej, chociaż moja para zwiała siną w dal i chyba zabrała kluczyki od twojego mieszkania — mruknął rozbawiony. Pokręciłam z niedowierzaniem głową, przynajmniej chłopakom się należało. Zarówno Dexter, jak i Foma, zasłużyli na odrobinę wytchnienia po tak długim rozstaniu i jeszcze większej kłótni.
— Jakby co... — dodał po chwili, a ja prychnęłam w odpowiedzi, przerywając mu.
— Wiem, drzwi otwarte, ale w razie czego klucz będzie tam, gdzie zawsze — odparłam z rozbawieniem, skinąwszy z wdzięcznością głową w kierunku Jamesa. — Będę pamiętać, dzięki. — Chłopak machnął mi dłonią na pożegnanie i zniknął już po chwili, akurat w czas, bo dostrzegłam, wychodzącego z cienia profesora.
— Francja elegancja — mruknął, rozlewając alkohol do szklanek. Wolałam nie pytać skąd je wziął, a zresztą, czy to było ważne?
— Mogę mieć do ciebie jedną prośbę? — spytał, oblizując usta. Sama umoczyłam najpierw wargi w płynie, delektując się smakiem. Zdecydowanie Mińsk miał dobry gust w kwestii wyboru trunków, ale ilość butelek, które musiał trzymać po swoich skrytkach chyba zaczynała mnie nieco niepokoić. Chrząknęłam, wyrywając z zamyślenia profesora.
— Możemy przejść na "ty"? Przynajmniej na ten wieczór. Czuję się dziwnie, źle, staro, gdy mówisz per "pan". Wiem, że to będzie niekomfortowe, może trochę nie na miejscu... — Oh. Faktycznie, powinnam pomyśleć o tym już wcześniej. Ostatecznie został wkręcony w dosyć kiepskiej jakości, pozorną randkę z jakąś małolatą czy gówniarą, nie zdziwiłabym się, gdyby miał już mnie dosyć, dlatego wzruszyłam tylko ramionami i kiwnęłam głową.
— Nie ma problemu, jeżeli ci to odpowiada — odparłam, smakując kolejny łyk alkoholu. Korciło mnie, żeby spróbować wypowiedzieć na głos imię mężczyzny, zastanawiając się jak brzmi.
— Słucham? — spytał, marszcząc brwi, a ja zorientowałam się, że faktycznie musiałam to zrobić. Odskoczyłam zaskoczona, zrobiłam przepraszającą minę i zaraz zaczęłam się tłumaczyć.
— Przepraszam, zamyśliłam się. Po prostu... Masz bardzo ładne imię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz