Już chwilę po przekroczeniu progu mieszkania do moich uszu dobiegła naprawdę głośna muzyka. Równy rytm, wręcz idealny do tańczenia. Problem w tym, że w tańcach nigdy nie byłam dobra, a tym bardziej w tych szybkich i "na spontanie", bo może poloneza by mi się udało odtworzyć. Właściwie to przybyłam trochę spóźniona, kiedy mieszkanie Hery było już przepełnione uczniami. Oczywiście tego nie planowałam. Odkąd pamiętam, makijaż na twarzy miałam może kilka razy na jakichś większych imprezach, więc wszystko robiłam ostrożnie i powoli, ale ostatecznie byłam w stanie stwierdzić, że wyglądam dobrze. A nawet bardzo dobrze. Szminka w bordowym odcieniu pasowała do sukienki, którą zabrałam z domu specjalnie na takie okazje. Rzęsy były podmalowane nieco dokładniej, nie zabrakło również eyelinera i cienia do powiek, również ciemnego.
Od razu podbiegła do mnie Hera, która tańczyła już w najlepsze. Jednocześnie wypiła już chyba trochę, ale nadal kontaktowała. Zapewne miała mocną głowę. Wręczyła mi tylko do ręki karteczkę i zamkniętą butelką alkoholu. Chciałam powiedzieć, że nie piję, ale ta zniknęła już w tłumie i dało się zobaczyć jedynie jej ogniste włosy, którymi machała co jakiś czas. Z podekscytowaniem wymalowanym na twarzy otworzyłam świstek, na którym ozdobnym pismem było napisane... "Pedalski"? Przyjrzałam się bliżej, przestudiowałam każdą literkę. Niemożliwe, przecież potrafię czytać. Pedalski. Cóż, zapowiada się miła noc. Tylko... Kto to jest?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz