Dziewczyna w sosie raczej nie była, ba, raczej na pewno nie, no i krzywo mi na Frytkę patrzyła, co nawet jeśli bardzo starałem się zignorować, to wciąż jakoś tak bodło po oczętach.
Tak samo, jak cała kobita, która taka bardzo smętna i wybita z rytmu, w ubabranych ciuchach, z rozwianym, brudnym włosem i niezbyt zachwycającym całokształtem.
— Lepiej mi powiedz, jak ty się czujesz po tym opierdzielu, który ostatnio dostałeś od swojej koleżaneczki. Policzek już nie boli? — Skrzywiłem się na uwagę gówniary. Boli, boli, ale i tak zdecydowanie mniej niż twoja pizda, jak widzę.
Chryste zaczynam wracać się poziomem mentalnym do epoki licealnego chamstwa. Dupczenie, dupczenie i jeszcze raz dupczenie zakrapiane odrobiną pierwszych używek. Panie, czemuś mnie nie miał w tamtym czasie w opiece?
— Dziękuję za troskę, aczkolwiek zgryźliwości i przejścia na „ty” proszę sobie oszczędzić, panno O'reilo. — Beznamiętne mruknięcie z mojej strony, bo pozwoliła sobie na zbyt wiele względem mej osoby, nawet jeśli często gęsto zachowywałem się przy niej jak gówniarz, to jednak dalej byłem nauczycielem.
Tak, gówno prawda, po prostu chciałem tutaj przeżyć drugą młodość.
Błysk w brązowym oku.
— Sprawy sercowe, sprawami sercowymi, ale naprawdę, czasem jednak lepiej zachować co nieco dla siebie — mruknąłem, gładząc Frytkę po łbie. Zwiała mi z dłoni na ramię i zaczęła fascynujące wspinaczki po ciele. — Prawda, Fryta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz