piątek, 22 września 2017

[EP] Od Joce, CD Alex

Ku mojemu zdziwieniu złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. Przynajmniej nie za ogon. Zmarszczyłam ze zdziwieniem brwi, ale poszłam za nim.
— Zaraz ci pokażę, jak się tańczy, walić opinię innych, nie warto się nią przejmować — takie nastawienie to ja mimo wszystko popieram.
Od razu, kiedy wyszliśmy z łazienki, uderzyła w nas fala głośniej muzyki. Alex posłał mi zachęcające spojrzenie. Stanął z boku i spytał:
— A więc oficjalnie, Joce. — Zaczął bardzo oficjalnie. — Czy chciałabyś ze mną zatańczyć i pozostać na czas zabawy, i nie tylko w przyjacielskich stosunkach? — to wszystko brzmiało tak oficjalnie, ale pewnie to wszystko kwestia alkoholu.
— Owszem, byłoby mi bardzo miło — zachichotałam, co było totalnie nie w moim stylu i przyjęłam rękę chłopaka, jednocześnie się do niego uśmiechając. Poprowadził mnie na parkiet, a z głośników akurat popłynęła nowa piosenka. Była nieco wolniejsza od poprzedniej, ale jeszcze nie liczyła się do tańca wolnego. Nie miałam pojęcia, jak radził sobie Alex z tańcem, ale w moim wypadku szło dość ciężko. Nigdy nie miałam wielu okazji, żeby tańczyć. Ćwiczyłam głównie sama, ponieważ często wydawało mi się, że to ważna umiejętność. Moja mama też przykładała do tego wagę, ale nie miała czasu, żeby samemu mnie nauczyć.
— Gotowa?
Skinęłam niepewnie głową w odpowiedzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis