piątek, 22 września 2017

[EP] Od Aureliona, CD Hanabi

— Aurel, podaj jakiegoś drinka — powiedziała niespodziewanie dziewczyna, chociaż wcześniej mówiła, że przecież nie pije. Chyba nawet więcej, niż jeden raz. Pokiwałem głową, w której, swoją drogą, zaczynało mi już szumieć, a następnie podałem jej pierwszy lepszy kubek z jakąś dziwną substancją piwno-podobną. Sam począłem dopijać swój, czując, że to wszystko nie jest dla mnie, ale mimo wszystko brnąłem w coraz to większe gówno, mówiąc sobie "raz kozie śmierć". Zaliczę solidny, pierwszy w życiu, zgon i skończę z głową w kiblu, ale co tam.
Kolejne pół godziny... godzinę... no, może dwie, spędziliśmy przy barku, opowiadając coraz to dziwniejsze, głupsze i mało sensowne zdania. Śmialiśmy się z byle powodu, przepychaliśmy, no i prawdopodobnie musiało wyglądać to niezwykle odpychająco z punktu trzeciej osoby. Dosyć trzeźwa dziewczyna i zalane w trupa, niebieskie coś, co śmiało się nazywać istotą humanoidalną.
Nie wiem jakim cudem cokolwiek zapamiętałem z tego wieczoru. Coraz więcej osób odpadało, wychodziło, czy dopijało ostatnie drinki. Czuć było na karku, że impreza się kończy.
Dzięki siłom wyższym, miałem już stanowczo dosyć dzisiejszego wieczoru. Miałem dosyć ludzi, dosyć dziewczyny, dosyć alkoholu, do którego, jak się okazało, miałem dosyć mocną głowę. Chciałem po prostu zrzygać się i zniknąć na dobre.
Tak, impreza zdecydowanie dobiegała do linii mety, prawie tak szybko jak ja do toalety, będąc już w akademiku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

.
.
.
.
.
.
template by oreuis